Ponad dwa miesiące temu napisałam post o moim 6cio tygodniowym urlopie.

Oczywiście nie miałam 6ciu tygodni wolnego,  ale Misiak miał tyle czasu wakacje. Czy udało mi się zmienić moje nastawienie,  tak jak wtedy o tym pisałam? Hmmm, nie będę kłamać : to nie było łatwe. Całe lato było dla naszej rodzinki bardzo intensywne i dużo się działo. Mój mąż miał 3 tygodnie urlopu. A pozostałe 3 to ja musiałam zapewnić Dzibusom rozrywkę.

Musze powiedzieć , że częściowo moja zmiana nastawienia podziałała. Rzeczywiście starałam się być bardziej zrelaksowana, mniej się przejmować sprawami,  które ” muszą ” się wydarzyć,  więcej czasu poświęcać dzieciom i każdegodniarobićznimi coś fajnego. I na początku to było łatwe. Im dalej w czasie, tym trudniej się robiło.

Ja nie należę do tych mam,  które przepadają za chodzeniem z dziećmi  na place zabaw czy na spacery. Powiem więcej : nie cierpię tego!  Jeszcze spacery znoszę lepiej,  bo przepadam być na łonie natury,  ale wolę mieć przy sobie wtedy nie tylko dzieci,  ale i męża lub przyjaciółkę. Natomiast place zabaw to dla mnie tortura😂😦😲. Chodzę na nie z dziećmi tylko dlatego,  że kocham je nad życie ( dzieci,  oczywiście😂) i wiem,  że za nimi przepadają.  Czyli poświęcam się. Jak większość z nas,  mam😆😉. A latem musiałam to robić dużo częściej,  jeśli tylko pogoda na to pozwalała ( czyli kiedy nie było za gorąco ). Zauważyłam też,  że moja cierpliwość była bardziej niż zwykle testowana przez Misiaka ( a jej zasoby nie należą do ogromnych. .. ). To,  że nie mógł wyszaleć się tak jak w szkole, można było dobrze zauważyć. … Daliśmy sobie jednak wszyscy radę ze sobą nawzajem.  I mieliśmy miłe,  skromne wakacje w domu + 12sto dniowy wyjazd do Polski,  który był pełen różnych przyjemności.

Z jednej rzeczy tego lata jestem szczególnie dumna : udało mi się założyć Dziennik Wakacyjny dla naszych Dzibusow i CODZIENNIE opisywać w nim co robiły danego dnia! !! Takie miałam postanowienie i tego się trzymałam. Chciałam, by miały fajną Pamiątkę na przyszłość. W ten sposób każdego dnia skupiałam się na tym,  by robić z dziećmi coś fajnego,  tak by później mieć co dla nich opisać 😂😉😆 ( taka dodatkowa motywacja ).  Do tego Dziennika wklejałam też różne aktualności związane z ich dniem,  jeśli takie miałam.  Jestem dumna z mojego skromnego dzieła. Ten Dziennik Wakacyjny bardzo się później spodobał nauczycielkom Misiaka,  kiedy go im pokazaliśmy.  Były pod tak wielkim wrażeniem,  że nawet wykorzystały go przy jednych zajęciach,  gdzie rozmawiały z dziećmi o ich wakacjach.  Było mi bardzo miło,  tym bardziej,  że się tego absolutnie nie spodziewałam😊😄

Czego się nauczyłam z tego 6cio tygodniowego doświadczenia?  Napewno tego,  że bycie mamą to fajna rzecz😊;  że warto jest poświęcać się dla swoich dzieci,  choćby po to,  by widzieć ich radość; że czasem dobrze jest sobie odpuścić ( np.sprzątanie 😂 ); że warto cieszyć się każdym dniem i każdym miłym wydarzeniem,  nawet bardzo małym;  że dzieci są najkochańsze i najgrzeczniejsze, kiedy się z nimi bawimy ( te 2 ostatnie rzeczy wiedziałam od dawna😂😉 ).

Takie mam pourlopowe przemyślenia. I w przyszłym roku też chcę wprowadzić podczas wakacji wiele z tych rzeczy,  które okazały się pomocne tym razem ( np. Wakacyjny Dziennik 😊 ).

A jak Wy patrzycie na Wasz urlop z dziećmi?  Daliście rade? 😉😂 Było miło?  Dajcie znać.

Pozdrawiam, Linda 😊

Pin It on Pinterest