Co jakiś czas spotykamy się w gronie zaprzyjaźnionych mamusiek na przyjęciu dla dzieci. Dobrze się znamy ( do niedawna byłam razem z nimi w tym samym zborze😊 ), a nasze pociechy się kumplują . Co kilka miesięcy organizujemy im takie spotkania,  gdzie mogą się wyszaleć i wybawić , a MY możemy sobie popić kawki,  pogadać,  pośmiać się i oczywiście dobrze pojeść 😂😉👍

Jakiś czas temu ja zorganizowałam takie przyjęcie dla Misiaka ( post dopiero teraz 😆 – wybaczcie ) i zaprosiłam jego przyjaciół i ich mamy.

Ponieważ jednak jestem leniwą  mamą 😉 moje przyjęcia dla dzieci nie polegają na aktywnym zabawianiu ich i większym organizowaniu im tejże zabawy. Raczej na zadbaniu o miejsce do szalenia,  zabawki czy inne akcesoria, jedzenie. My mamy traktujemy te okazje jako czas dla nas.  Oczywiście mamy dzieci na oku,  dbamy o to,  by nie robiły nic niebezpiecznego i godzimy je, kiedy trzeba ( mnie więcej co 3 minuty. …) i uciszamy ( bo przecież fajnie byłoby usłyszeć co mówi osoba siedząca obok😉😂 ) . Ale same też chcemy mieć nasze przyjemności ! Nie wstydzę się tego ani przez chwilę!  Dzieci same w sobie są tak kreatywne i tak się cieszą,  że mogą być razem,  że w ogóle im nie przeszkadza,  że my nie bawimy się z nimi. Na szczęście!

Przy organizowaniu naszych przyjęć zawsze wychodzimy z takiego założenia : każda mama przynosi jedno ( lub więcej , jeśli chce ) danie,  które będzie smakowało dzieciom ( i nam! 😂). W ten sposób mamy dużą różnorodność i gospodyni nie musi się zbyt dużo napracować ( ważne!…  zwłaszcza jak dużo jest potem sprzątania! 😉 ). Jedyne, co robimy, to ustalamy czy przyniesiemy coś słodkiego czy wytrawnego.

Ponieważ znamy się tak dobrze,  wiemy kto ma na co uczulenia,  kto je wegetariańsko lub wegańsko i bierzemy to pod uwagę. A jak już się spotkamy, to mamy mnóstwo dobrego jedzonka własnej roboty,  mnóstwo zaległości do nadrobienia,  nowinek,  historyjek i żartów do opowiedzenia i mnóstwo kawy/herbatki do wypicia 😉

A dzieci?  Dzieci są przeszczęsliwe! Szaleją,  śmieją się,  kłócą się,  przepraszają i znów się bawią.  Czasem w ferworze zabawy nawet coś zjedzą 😂😉.

Na zdjęciach poniżej widzicie co jedliśmy na przyjęciu Misiaka. Było kilka dań wegańskich i wegatariańskich i jedna sałatka  z rybą. Ja zrobiłam mój ulubiony wegański Tofurnik Czekoladowy wg przepisu Marty Dymek z książki Jadłonomia. Jak zwykle były same ochy i achy – niestety to nie mój przepis 😂. (znajdziecie go w moim wydaniu tutaj)

To przyjęcie było bardzo udane. I dzieci,  i mamy miały mnóstwo radochy.  W następnym poście pokaże Wam co Misiak dostał w prezencie😊
Dajcie znać jak Wy organizujecie przyjęcia dla Waszych pociech. Co jest łatwe,  a co sprawia Wam troszkę trudności?

Mocno pozdrawiam,  Linda. 😊

Pin It on Pinterest