Tego lata udało mi się zrobić fajny projekt: konkretne porządki w kuchni połączone z pozbyciem się rzeczy,  których nie używam oraz ładnym poukładaniem tego,  co mi zostało. Zajęło mi to wszystko ok 5 godzin I było dla mnie fajną zabawą.  Oczywiście wiedziałam,  że nie ma co zaczynać takich porządków przy dzieciach,  więc poprosiłam moją ciocię, by zaopiekowała  się Misiaczką. Misiak był wtedy w szkole. Ciocia była kochana, jak zwykle,  I bardzo mi pomogła😊

Najpierw wyciagnelam wszystkie rzeczy z naszej kuchni I przeniosłam je do salonu. Już sam ten widok był przerażający. … Na zdjęciach widzicie ile tego wszystkiego jest.  A przecież kilka miesięcy temu pozbywałam się niepotrzebnych rzeczy!  Aaaaaa. Zanim zaczniecie mnie oceniać,  zabierzcie się sami za taki projekt😆😂😉. Zdziwicie się ile rzeczy znajdziecie w Waszej kuchni!





My wynajmujemy nasz dom, więc kuchnię mamy małą I skromną. Po wyciągnięciu wszystkiego z szafek zabrałam się za wielkie mycie I sprzątanie. Na poniższych zdjęciach widać naszą pustą kuchnię.





Na koniec zabrałam się za układanie rzeczy,  które nadal używam. Już wcześniej miałam w miarę dobrze funkcjonujący system,  więc nie zajęło mi to bardzo dużo czasu. Oczywiście zawsze coś tam poprawiam I eksperymentuję 😉😆 Idealnie nie jest.








Oczywiście znalazło się też dużo rzeczy do oddania lub wyrzucenia. Jestem dumna z tego,  że z wielu zrezygnowałam.  Od tamtego sprzątania  minęło już kilka miesięcy, a ja wcale za nimi nie tęsknię😊. To, co było dobre, zawieźliśmy do Kringloop Winkel,  czyli miejsca,  gdzie można oddawać rzeczy używane w dobrym stanie. Resztę wyrzuciłam.


A oto efekt koncowy! Wszystko się zmieściło i mam jeszcze troszkę wolnego miejsca. Mam nadzieje,  że z czasem pozbędę  się kolejnych niepotrzebnych rzeczy ( choć teraz wydają mi się one niezbędne 😂😉 ).




Jak się Wam podobają takie porządki?  Macie ochotę podziałać u siebie?  Serdecznie Was do tego zachęcam!  Będziecie się potem świetnie czuć😊😆.
Mocno Was pozdrawiam,  Linda 😊