Wpadłam  ostatnio na nowy pomysł. Inspiracją  były dla mnie dwie rozmowy w zeszłą środę. Pierwsza z moją  bff Gosią, druga z moim mężem. Gosia powiedziała  mi jak bardzo chciałaby  choć jeden dzień  w tygodniu mieć  tylko dla siebie, nie musieć  wychodzić z domu, nie musieć  z nikim się  widzieć, nie robić  niczego na co nie ma ochoty i po prostu cieszyć  się dniem tylko dla siebie. I rozmawiałyśmy o tym, jak to mamy mnóstwo  pracy i obowiązków  i jak czasem trudno jest to wszystko ogarnąć…

Kiedy Gosia poszła  do domu ja nie przestałam  myśleć o naszej rozmowie. Kiedy mój  mąż wrócił  z pracy miałam  już mglisty obraz tego, co mogłabym  zrobić z w/w sytuacją. Rozmawialiśmy  o tym, tzn. ja gadałam, a On słuchał  i od czasu do czasu zadał  jakieś pytanie ( tak właśnie  powinny czasem wyglądać  rozmowy damsko – męskie 😂😂😂   ).  Kiedy mnie zapytał  czego tak naprawdę  chcę, powiedziałam  : ” Ja chcę  mieć 1 dzień  w tygodniu tylko dla siebie i dzieci! Ja chcę  w tym dniu robić  tylko rzeczy, na które  mam ochotę! Ja nie chcę  ćwiczyć, gotować, sprzątać, widzieć  się z innymi ludźmi, ect. Ja chcę  po prostu mieć  czas na robienie tego, na co mam ochotę  w danym momencie! Chcę  móc czytać  książki! Chcę  móc fajnie spędzać  czas z dziećmi  bez patrzenia na zegarek! Chcę  móc robić  moje projekty jeśli  mam na to ochotę! Chcę  mieć święty  spokój! ” Kolejne pytanie brzmiało  : ” Czy jest to osiagalne? “. Powiedziałam  mu : ” Tak! ” I przedstawiłam mój  pomysł. A najciekawsze jest to, że  to właśnie  w trakcie tej rozmowy mój  niewyraźny obraz nabrał  kształtów i na jej koniec wiedziałam  już czego chcę  i jak to może  wyglądać. Przez kolejne kilka dni wiele na ten temat rozmyślałam.

Doszłam  do następujących  wniosków:

Aby osiągnąć  mój cel, o którym  właśnie przeczytaliście, muszę  spełnić kilka warunków. Znam siebie na tyle dobrze, by wiedzieć, że  taki wolny dzień  muszę mieć  pod koniec tygodnia, ale jeszcze przed weekendem. Po weekendzie zawsze sprzątam  i dzielę  sobie prace na kilka pierwszych dni tygodnia ( zazwyczaj miedzy poniedziałkiem a czwartkiem ). W te dni też  zazwyczaj ćwiczę  w domu, jako że  w weekend nie mam na to czasu ani ochoty. Pomyślałam  o piatku, bo wtedy Misiak ma szkołę  tylko do 12.30 i będę  miała więcej  czasu dla obydwojga naszych Dzibusów. A naprawdę  chciałabym poświęcić  im dużo  “quality time”, a nie tylko być  przy nich jednocześnie  robiąc coś  innego ( to robię  w te dni kiedy MUSZĘ tak robić  ). Jednocześnie  chciałabym, by jedynymi rzeczami, które  naprawdę muszę  robić w piątki   były te związane  z opieką  nad dziećmi  i podgrzaniem obiadu. Piszę  ” podgrzaniem  “, ponieważ  naprawdę mam zamiar ograniczyć  gotowanie w piątki  do minimum. Nie lubię  za bardzo gotować, więc  jest to kolejna rzecz, którą  MUSZĘ zrobić  w ciągu  dnia. Ale jeśli  ugotuję w czwartek na 2 dni, problem się  rozwiąże. Podobnie będę  musiała zadbać  o to, by cały  dom był  posprzątany do czwartku. Dopiero wtedy będę  w pełni  mogła zrelaksowac się  w piątek. I nie mam zamiaru umawiać  się z nikim ani przyjmować  nikogo do siebie w tym dniu ( chyba,  że naprawdę  bym tego bardzo pragnęła  ). W piątki  będę też  miała możliwość  uczyć dzieci samodzielnej zabawy. One już  to bardzo dobrze potrafią, kiedy wiedzą, że  ja np. sprzątam. Teraz jednak chcę  je nauczyć, że  czasami mama po prostu chce sobie poczytać, popisać  czy popracować  nad jakimś  hobby i one nie mogą  mi przeszkadzac. To napewno nie bedzie takie proste na poczatku. Wierzę  jednak, że  z czasem będzie  łatwiej.

Postanowiłam  połączyć ten piątkowy  projekt z czymś  jeszcze. To na razie będzie  eksperyment. Jestem po prostu ciekawa jak się  będę z tym czuła. W piątki  nie mam zamiaru pracować  nad blogami, sprawdzać  social media, w ogóle  wchodzić na internet, a nawet…. włączać  mojego telefonu!!! Będę  dostepna tylko na stacjonarnym. Pomyślałam, że  skoro aktualnie staram się  wprowadzać w moje życie  pewne elementy minimalizmu, to mogę  spróbować i taką  jego formę. Chcę  po prostu pobyć  sama ze sobą  i z moimi myślami, z ciekawą  książką lub filmem, a także  z naszymi Dzibusami. Zaczynam w ten piątek. Jestem bardzo podekscytowana i ciekawa jak się  będę czuła. Spodziewam się, że  może mi na początku  być trudno całkowicie  odciąć się  od internetu ( choć  i tak nie spędzam  na nim dużo  czasu, ale jednak codzienne tam zaglądam  ) i  what’s app. Jednak korzyści, które  wiem, że  odniosę będą  ogromne.

Oczywiście  dam Wam znać  jak mój  lekko minimalistyczny eksperyment będzie  przebiegać.

Dajcie znać, co o tym myślicie. Próbowaliście  już czegoś  podobnego?

Mocno Was pozdrawiam! Linda

 

Pin It on Pinterest