Być może pamiętacie jak dwa miesiące temu pisałam o nowym wyzwaniu na jakie się zdecydowałam. Najpierw chodziło o 30 dni minimalizmu, podczas których musiałabym pozbyć się 465 rzeczy. Po kilku dniach zdecydowałam się na 60 dni takiego wyzwania,  a ono wiązało się z pozbyciem się aż 1830 rzeczy!

Czy mi się udało?  Z radością mogę napisać,  że TAK! I była to świetna zabawa.

Okazało się,  że mimo moich regularnych porządków nadal znajduje się w naszym domu mnóstwo rzeczy,  których już dawno być tu nie powinno. … Przykładów mam wiele,  ale najwybitniejszym z nich jest ten: znaleźliśmy klucz od auta, którego nie mamy już  od. …4 lat😂😂😂! !! Szok. Pozbyłam się wielu rzeczy dużych i małych. Część  poszła do sklepu z używanymi rzeczami,  część rozdałam ,  część wyrzuciłam,  a 2 nawet udało mi się sprzedać – białą  szafkę i kurteczkę po Misiaczce. A do Ikei zawiozłam 2 ogrodzenia na schody i dostałam za nie 80€ zwrotu😊. Wyrzuciłam nawet 4 poduszki!  Dotarło do mnie,  że jestem jedyną osobą w naszej rodzinie,  która śpi na poduszce. Mój mąż i Dzibusy śpią  bez nich. Te poduszki były już stare i mimo regularnego prania nie były świeże. Poza tym były z pierza. Nawet nie chcę  myśleć ile roztoczy i innego paskudztwa tam żyło. ..😨. Kupiłam sobie za to dobrą ,  droższą poduszkę w Ikei,  którą można prać i która nie jest z pierza. I teraz mamy tylko 2 poduszki w domu: moją i Misiakową,  która on ma do zabawy. Gości na noc mamy tak żadko,  że jak przyjadą mogę pożyczyć coś od teściowej😊 ( a niektórzy I tak wolą jaśki ). Pozbyłam się gazet, czasopism,  książek,  filmów,  wycinków,  które trzymałam od lat I nigdy nie miałam czasu ich użyć… Znalazłam rachunki I gwarancje  na różne sprzęty,  które już  nie były aktualne ( a niektórych już  nawet nie mieliśmy! ). Przejrzałam garderobę moją  I dzieci,  a także moje kosmetyki,  perfumy,  biżuterię I akcesoria. Zużyłam też  produkty żywnościowe,  które od miesięcy leżały w spiżarni i wywoływały u mnie wyrzuty sumienia,  bo jeszcze ich nie zjedliśmy.

A czego nie wliczylam? : wizytówek,  które wyrzuciłam ( było ich 98 sztuk! ) oraz produktów żywnościowych,  które używaliśmy na bieżąco.

W sumie w 60 dni pozbyłam się: 1898 rzeczy! !!!👍👍👍😆😆😆🎉🎊🎉🎊 I jestem z siebie dumna! Co nie znaczy,  że w międzyczasie nie kupilam kilku potrzebnych nam rzeczy ( np. w Ikei czy w lumpeksie ).

Jednocześnie uświadomiłam sobie,  że mam tu jeszcze większe pole do popisu. … Coś mi mówi,  że w przyszłym roku też się zdecyduję na podobne wyzwanie😆

A jak to wygląda u Was? Czy mielibyście ochotę na podobne wyzwanie?  Zachęcam Was do niego gorąco. Ja się czuję  lżejsza i mam trochę więcej spokoju w głowie😉😆.

Na zdjęciach poniżej zobaczycie część  rzeczy,  których się pozbyłam. Nie zawsze zdążyłam lub pamiętałam, by zrobić zdjęcie😉

Mocno Was pozdrawiam,  Linda 😊

 

Pin It on Pinterest