Witajcie!

Wczoraj zrobiłam Dzibusom miłą niespodziankę. Może to nie było nic nadzwyczajnego, ale dla nich to była cała wyprawa. Po odebrania Misiaka ze szkoły zabrałam dzieci do chorej siostry z sąsiedniego zboru na krótkie odwiedziny. Ona bardzo się ucieszyła, bo za nimi przepada. Powiedziała, że nasze  odwiedziny sprawiły jej radość na cały dzień😊.  A ja się cieszę, że Dzibusy uczą się, by odwiedzać naszych chorych braci i siostry i by okazywać innym zainteresowanie.

Po ok 20 minutach pojechaliśmy dalej. Dla Dzibusòw przejażdżka na rowerze w 3kę jest już świetną  przygodą – tak to lubią! Zabrałam je do pobliskiego nowego lumpa , który nie jest takim zwykłym lumpem. Jest to takie miejsce spotkań, gdzie wolontariusze pomagają potrzebującym, a pieniądze ze sprzedanych produktów idą na dobry cel. Mają tam fajny kąt do zabawy dla dzieci, a herbatka, kawka czy sok dla dzieci zawsze stoją gotowe i za darmo. Kiedyś weszłam tam na chwilę z dziećmi, by zobaczyć co to za miejsce. Tak im się spodobało, że im obiecałam, że tam wrócimy w przyszłości.

Potrzebowałam kilku ubranek dla Misiaczki i spodni dla Misiaka. Dzieci mi rosną nieubłaganie!😂👍 Przy  ” Wyzwaniu: 60 Dni Minimalizmu ” przejrzalam ich ciuchy, pozbylam się wielu zamałych i wiedziałam czego teraz potrzebują. Jestem bardzo zadowolona, bo udało mi się kupić 2 pary spodni dla Misiaka, kilka ciuszków dla Misiaczki, a nawet nieplanowany, ale prześliczny czarny płaszcz dla mnie..😂 ( był prawie nie śmigany, z Benetton’a i za 15€ – nie mogłam nie kupić, tym bardziej, że świetnie w nim wyglądam 💜😆😉 ).  Dzieci najpierw bawiły się w kącie do zabawy. Ja wypiłem herbatkę i pogadałam z przemiłą obsługą. A potem poszliśmy szukać skarbów czyli ciuszków. Jak widać na zdjęciach Dzibusy były w swoim żywiole, zwłaszcza nasza modelka😂😂😂😂. Były grzeczne i musiały być cierpliwe, bo mi się nie śpieszyło , ale dały radę. Misiak wykazał wielką cierpliwość jak mu obiecałam, że kupię mu wypatrzone przez niego nowe skarpety ze Spiderman’em na 25 centów😂😉.

Cała wyprawa zajęła nam 2 i pół godziny i była bardzo udana. Dzibusy fajnie się bawiły, a ja znalazłam to, czego dla nich szukałam ( a nawet więcej…😉 ).

Nie ma to jak uczyć dzieci doceniana małych rzeczy i cieszenia się zwykłymi sprawami. Myślę , że życie jest wtedy dużo prostsze i bardziej radosne.

Co o tym myślicie? Jakie małe przyjemności lubicie robić Waszym pociechom?

Mocno Was pozdrawiam, Linda 😊

Pin It on Pinterest