Specjalnie omijałam ten temat na innych blogach, by napisać coś od siebie. Nie znaczy to, że napiszę coś wyjątkowego mądrego…😂, ale podzielę się moimi myślami.

Powiem Wam tak: nie wiem. Nie wiem czy warto bawić się w postanowienia noworoczne. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to zależy od osoby. U niektórych świetnie się one sprawdzają, u innych nie.

Jakie jest moje doświadczenie? W przeszłości nigdy się w to nie bawiłam. Jednak ostatnie kilka lat zapisywałam sobie, i to po dłuższyc przemyśleniach, cóż takiego chciałabym w danym roku osiągnąć. Początek roku ( a u mnie również 1 września 😁 ) to dobry moment na zrewidowanie poprzedniego roku, wyciągnięcie wniosków, ułożenie nowych planów i zapisanie ich. Robiłam więc tak przez ostatnie kilka lat, z większą lub mniejszą skrupulatnością. A w tym roku mi się nie chce. Tak po prostu.

Jak ostatnio spojrzałam na moje postanowienia i cele na 2015 i 2016 rok, to nie było to przyjemne. Poczułam się przygnębiona. Dlaczego? Ponieważ około 50% moich celów nie udało mi się zrealizować. Teraz wiem, że 1. było ich za wiele; 2. niektóre nie były realistyczne; 3. nie miałam na nie czasu; 4. nie jestem taka zdolna, albo zdyscyplinowana, albo nie mam tyle samozaparcia; itd.

I pomyślałam sobie, że w tym roku może niczego wielkiego nie zapiszę na początku roku. Zamiast tego będę notować na bieżąco te rzeczy, które udało mi się osiągnąć. Może na koniec roku będę mile zaskoczona tą listą…😊 Wiem, że kiedy mi na czymś bardzo zależy, potrafię być bardzo zdyscyplinowana i konsekwentna.

Przykład: 1. Będąc w drugiej ciąży postanowiłam, że gdy Misiaczka skończy 6 tygodni ja zaczynam ćwiczyć kilka razy w tygodniu, tak by jak najszybciej wrócić do moich wymiarów. Misiaczka skończyła 6 tygodni, ja zabrałam się za ćwiczenia, ćwiczyłam w domu minimum 20 minut ( czasem do 70 ) przez 6 dni w tygodniu przez równy rok, a do moich wcześniejszych rozmiarów wróciłam po ponad pół roku. Po dokładnie roku ważyłam 6 kg mniej i zrzuciłam w sumie 36cm. Nigdy wcześniej nie miałam ładniejszego ciała jak w wieku 34 lat i to po urodzeniu 2ki dzieci😂. A dlaczego? Bo chciałam.

Przykład: 2. Ponad 2 lata temu postanowiłam, że od 1 stycznia 2015 roku przechodzę na dietę wegańską na minimum 3 miesiące, a jeśli się do niej przekonam, to na stałe. Minęły 2 lata, zostałam przekonana i niczego mi nie brakuje, więc niczego nie zmieniam. Dlaczego? Ponieważ tak chcę.

Może o to w tym wszystkim chodzi – czego tak naprawdę chcemy. Te mnóstwo innych rzeczy, które sobie zapisywałam były fajne i cieszyłabym się z ich osiągnięcia. Nie były jednak wystarczająco realistyczne. Najwyraźniej aż tak mi na nich nie zależało….

Teraz niczego nie zapiszę i zobaczę gdzie mnie to zaprowadzi. Mam jak dotąd 2 ciekawe cele na ten rok. Bardzo bym chciała je osiągnąć. Może mi się to uda. Zapisane mam je…w głowie😂

A co Wy no to? Jakie są Wasze spostrzeżenia na temat postanowień noworocznych? Sprawdzają się u Was czy nie?

Dajcie znać, mocno Was pozdrawiam, Linda💜😁

Pin It on Pinterest