W dzisiejszym poście opiszę 6 korzyści jakie w tym roku odniosłam z tego, że razem z moją rodzinką nie obchodzimy świąt. Jeśli interesuje Was takie alternatywne podejście do grudniowych tradycji to serdecznie zapraszam Was do lektury. 

Pomysł na ten post zrodził się wczoraj i to zupełnie spontanicznie. Przeglądałam posty innych blogerek na FB i rzuciło mi się w oczy pytanie jednej z mam. Ta mama zastanawiała się nad tym jak w delikatny sposób powiedzieć prawdę o świętym Mikołaju swojej 11letniej córce, która nadal wierzy w jego istnienie. W komentarzach pod tym wpisem różni rodzice dzielili się swoimi spostrzeżeniami. A ja musiałam siłą powstrzymać się, by nie napisać : “A może by tak po prostu nie okłamywać naszych dzieci???”. I choć wcale tego nie planowałam, zaczęłam rozmyślać o tym jakie korzyści daje mi to, że razem z moją rodzinką nie obchodzimy świąt. Wpadłam na 6 różnych korzyści. Oto one:

Korzyść nr 1 – Bezstresowo

Pierwszą korzyścią z nieobchodzenia świąt jaka przyszła mi do głowy był brak stresu.  Nie przeżywam stresu z jakim spotyka się większość Pań Domu. Nie muszę wypicować całego mieszkania. Nie muszę ugotować tradycyjnych potraw (gdzieś przeczytałam, że kiedyś było ich aż 12😲), a jestem słabą kucharką, więc to byłby dla mnie koszmar. Nie muszę na czas wybrać odpowiednich prezentów dla moich bliskich i martwić się czy się im spodobają. 

Korzyść nr 2 – Zero kosztów

Drugim plusem nieobchodzenia świąt są dla nas korzyści finansowe. Wiem, że w Polsce niektórzy czują się zmuszeni do zaciągania pożyczek specjalnie po to, by pokryć koszty świąt. My nie mamy tego problemu. Nie musimy wydawać mnóstwa pieniędzy na prezenty dla innych tylko dlatego, że tak nakazuje tradycja

To nie znaczy, że nie dajemy innym żadnych podarunków. Robimy to często i z prawdziwą przyjemnością! Kupujemy prezenty wtedy, kiedy mamy na to ochotę, kiedy są na to fundusze i często bez żadnej konkretnej okazji. Wielokrotnie takie spontaniczne podarunki okazują się przemiłą niespodzianką dla obdarowanego, a nam dawanie ich sprawia wiele radości 🎁😁. 

 Korzyść nr 3 – Nie kłamiemy

Trzecią korzyścią jest czyste sumienie. Nie okłamujemy naszych dzieci jeśli chodzi o to od kogo dostały podarowane im prezenty. Co za tym idzie, nie będziemy musieli tłumaczyć im w przyszłości, że tak naprawdę Gwiazdor, święty Mikołaj czy jakaś wróżka nie istnieją. Od samego początku mówimy im od kogo dostają dane prezenty. Chcemy, żeby jak najwcześniej nauczyły się okazywać wdzięczność prawdziwemu ofiarodawcy, a nie jakiejś nieistniejącej osobie tylko dlatego, że tak nakazuje tradycja. I nie martwcie się, Dzibusy dostały ostatnimi czasy pod dostatkiem prezentów od nas, rodziny i przyjaciół, choć nie w same święta🎁🎁.

Korzyść nr 4 – Rozmyślamy o tym, co najważniejsze

Czwarta korzyść jest związana ze sprawami duchowymi. Dzięki temu, że nie mamy stresu związanego z przygotowaniami do świąt jest nam łatwiej skupić się na tym, co powinno być najważniejsze – na osobie naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Chętnie czytamy o nim z Pisma Świętego i rozmawiamy o nim z naszymi dziećmi. Chcemy, by podobnie jak z Bogiem, nawiązały silną więź z Jezusem i rozwinęły wiarę w Niego. Jest to dla nas ważniejsze niż ludzkie tradycje. 

 Korzyść nr 5 – Unikamy ducha kompetycji

Piąta korzyść wiąże się z otoczką świąt.  Ponieważ ich nie obchodzimy, nie czujemy się zmuszeni do tego, by mieć pięknie przystojny dom, by pokazać na co nas stać, pochwalić się prezentami, potrawami, itd. Na szczęście większość ludzi nie to uważa za najważniejsze w świętach, ale niestety u niektórych widać ducha rywalizacjimaterializmu, a tego chcemy uniknąć.

 Korzyść nr 6 – Totalny relaks 

Okres świąteczny w grudniu to dla nas bardzo relaksujący czas. Dzieci mają 2 tygodnie wolnego, a w tym roku nawet i mój mąż ma podobnie. Ja z góry zapowiedziałam, że będę totalnym leniem i w domu będę robić tylko minimum (w praktyce i tak zawsze gdzieś coś posprzątam…🤣). Spotykamy się z rodziną i przyjaciółmi i cieszymy się swoim towarzystwem. Nie czujemy się do niczego zobowiązani. Nikt niczego od nas nie oczekuje, a my niczego nie oczekujemy od innych. 

W poniedziałek spotkaliśmy się z rodziną przy smacznym, skromnym posiłku i wspaniale spędziliśmy czas. Nie było prezentów (chyba żeby liczyć koszyk różnych pysznych owoców, jaki daliśmy gospodarzom🤣). Za to było dużo wyrazów miłości, radość, żarty. I moje przepyszne wegańskie ciastko marchewkowe i wspaniały wegański tort czekoladowy zrobiony przez siostrę mojego męża🍰🍰. I oglądanie slajdów z dzieciństwa (pamiętacie jak kiedyś ludzie robili slajdy?🤣), i muzyka, i śpiewanie pieśni. I rozmowy, rozmowy, rozmowy… I mnóstwo śmiechu 😁 
We wtorek mieliśmy brunch z drugą częścią rodziny. Ja zrobiłam zupę pomidorową, moja teściowa przyniosła danie afrykańskie. I znów było miło i niezobowiązująco. Kawa i ciacho znów dobrze smakowały, a rozmowy były ciekawe. 

Teraz cieszę się na kolejne 1,5 tygodnia relaksu i leniuchowania. Planuję dobrze  wypoczęta rozpocząć 2018 rok!

Ten post nie ma na celu skrytykować te osoby, które obchodzą święta. Jeżeli tradycyjne podejście do świąt sprawia Wam radość i jest to dla Was wspaniały okres, to nie widzę problemu. Podobnie nieobchodze świąt jest dla nas wspaniałym, sprawdzonym sposobem na życie. Dlatego chciałam podzielić się z Wami takim zupełnie innym, alternatywnym podejściem do grudniowych tradycji. 

Mocno Was pozdrawiam, Linda😁💜