W dzisiejszym poście opiszę jak wyglądały moje zakupowe wybory w zeszłym roku, gdzie wprowadziłam minimalizm, gdzie zrobiłam postępy i nad czym muszę bardziej popracować. Dowiecie się też co mam zamiar ulepszyć w 2018r.

Jak wyglądały moje zakupowe wybory w 2017r.?

W zeszłym roku zrobiłam kurs prawa jazdy i był on naprawdę kosztowny. W związku z tym postanowiłam ograniczyć moje pozostałe wydatki osobiste. Oczywiście nie udało mi się to w 100%. I nie żałuję tego. Nie należę do osób, które niczego nie potrzebują i niczego nie kupują. Lubię zrobić sobie od czasu do czasu jakąś małą przyjemność. I takie przyjemności sprawiają mi radość – taka prawda.

Jak więc wyglądały moje osobiste wydatki w 2017r.?

Czego nie kupowałam lub kupiłam niewiele

Przez cały rok nie kupiłam dla siebie żadnych nowych ubrań (za wyjątkiem 3 par majtek z H&M 😂) ani butów! Hura! Kupiłam natomiast kilka ubrań z drugiej ręki.

Z akcesorii kupiłam sobie 2 naszyjniki z drugiej ręki (szyji😂) i 2 czapki z daszkiem na lato z H&M.

Czego kupiłam sporo, ale nadal w granicach rozsądku

W zeszłym roku kupiłam sporo kosmetyków do pielęgnacji i kilka kosmetyków kolorowych. Z dumą mogę napisać, że były to udane zakupy, potrzebowałam tych produktów, a większość z nich jest już zużyta lub używam ich na bieżąco. Odkąd zmieniłam podejście do zakupów na bardziej minimalistyczne, kupuję dużo mniej kosmetyków. Ma to wiele plusów – oszczędzam pieniądze, rzadko kiedy moje kosmetyki się przeterminują i nie trzymam w domu żadnych ogromnych zapasów.

Czego kupiłam za dużo

Zdecydowanie kupiłam za dużo naklejek!😂 Jestem totalną frajerką jeśli chodzi o “stickersy” – po prostu przepadam za nimi! Kupuję je regularnie i mam ich za dużo. Na szczęście mam dzieci, które chętnie pomogą mi je zużyć jeśli kiedyś zdecyduję się ich pozbyć. Kupiłam też trochę długopisów i flamastrów – część była świetna, inne okazały się niewypałem. Kupiłam też dużo karteczek samoprzylepnych oraz notesów. Notesy to moja ogromna słabość. Na szczęście prawie wszystko zużywam na bieżąco. Ponieważ prawie wszystko zapisuję na papierze, notesy są mi bardzo przydatne. Używam je jako terminarze (Bullet Journal), dzienniki, pamiętniki, dzienniki wdzięczności (Gratitude Diary), dzienniki na modlitwy, brudnopisy do pisania postów czy list rzeczy do zrobienia, itd. Przyznaję, że kupiłam ich ciut za dużo, bo aż 4 przenoszę do nowego roku.

I choć używam kalendarza i innych aplikacji na moim telefonie, to nadal jestem wierną fanką papieru. I to się chyba nigdy nie zmieni.

Niezbędne wydatki

Oczywiście w zeszłym roku nie obyło się też bez typowych niezbędnych wydatków. U mnie były to nowe okulary (o dziwo wzrok mi się poprawił👍🤣) i okulary przeciwsłoneczne dostosowane do mojej wady wzroku. Kupiłam też ładowarkę do iPad’a, okładkę (jak to się poprawnie nazywa?…🤔) do telefonu (z Sherlockiem BBC👍) i kalendarz na 2018 rok.

Przyjemności

Z chęcią wydałam też trochę grosza na małe przyjemności takie jak kawka na mieście z czymś pysznym do niej☕🍰. Byłam też 3 razy w kinie (tylko😐). Na takie miłe chwile chętniej wydaje się pieniądze. Przy takim wydatku nie chodzi o jakąś konkretną rzecz, ale o doświadczenie, przyjemność, cieszenie się daną chwilą z drugą osobą (lub samemu).

I z ogromną radością kupiłam sobie 4ty sezon mojego ulubionego serialu “SherlockBBC oraz “Sherlock Special. Abominable Bride“👍💜

Przez jakiś czas prowadziłam też angielskojezyczny blog z moją przyjaciółką Agatą. Zainwestowałyśmy w niego co nieco, tak jak się to zazwyczaj robi przy ulubionym hobby. To były dobrze wydane pieniądze. Miałyśmy świetną zabawę i dużo się nauczyłyśmy, więc absolutnie tego nie żałuję.

Moje postępy

Zrobiłam też mini postępy. W tym roku oraz 1szy świadomie i zdecydowanie nie pojechałam na moje ulubione targi książki i art. hobby w Eindhoven. I wierzcie mi, to nie było łatwe. Zdecydowałam jednak, że rozsądniej będzie zostać w domu i zastosować pod tym względem minimalizm. Gdybym pojechała na te targi, wróciłabym do domu z kilkoma książkami (których oczywiście bym nie przeczytała), zestawami kartek i innymi bzdurami 😂. A tak problem został rozwiązany.

Podsumowanie moich zeszłorocznych zakupowych nawyków

Podsumowując moje zeszłoroczne zakupowe nawyki muszę przyznać, że choć nie było rewelacyjnie, jestem z siebie w miarę zadowolona. Wiem jednak, ze mam nad czym pracować.

Widzę, że moją słabością są wszelkie rzeczy papiernicze. Nadal zdarza mi się również kupić coś pod wpływem impulsu.

W 2016 roku również napisałam post o moich rocznych zakupach. Widzę po nim, że zdecydowanie lepiej zastosowałam wtedy zasady minimalizmu…😔

Doświadczenia, nie rzeczy

Napisanie dzisiejszego postu zmusiło mnie nie tylko do zastanowienia się nad tym, na co wydałam pieniądze w 2017 roku. Odkryłam też na co chcę wydać je w 2018r.

Choć wiem, że czekają mnie wydatki na rzeczy materialne, chciałabym przede wszystkim skupić się na doświadczeniach, a nie na samych rzeczach. Pragnę częściej robić coś poza domem, chodzić do kina czy teatru, na kawkę czy lunch z przyjaciółkami, całą rodzinką zwiedzać różne miejsca w naszej okolicy. Jeszcze bardziej chcę postawić na działanie, robienie różnych – może nawet nowych dla mnie – rzeczy, na spędzanie czasu z bliskimi mi osobami, na kreowanie pięknych wspomnień. Na to warto wydać pieniądze.

A jak jest w Waszym wypadku? Czy w 2017r. byliście oszczędni i minimalistyczni czy wręcz przeciwnie? Na co lubicie wydawać pieniądze? Jakie macie plany co do osobistych wydatków w 2018 roku? Dajcie znać.

Mocno pozdrawiam, Linda👍😁

Pin It on Pinterest