Dzisiaj przedstawiam post podsumowujący styczeń. Czy udało mi się osiągnąć moje cele na ten miesiąc? Co było trudne, łatwe, sprawiło satysfakcję? Zobaczmy!

Styczeń był niesamowity. Naprawdę. Zleciał mi dosłownie jak z bicza trzasnął. A to dlatego, że byłam taka zajęta.

Jak wiecie postawiłam sobie nowe cele na ten rok. Pisałam więcej na ten temat w tym poście. Obiecałam co miesiąc pisać podsumowanie i szczerze dzielić się z Wami moimi doświadczeniami, sukcesami lub ich brakiem. Dziś wrzucam 1szy z serii 12tu tego typu postów.

Co udało mi się osiągnąć?
  • 31 razy wstawałam wcześniej by mieć czas na mój Miracle Morning (więcej na ten temat znajdziecie na you tube). Czasami było to tyko 30 minut, a czasem nawet do 2h wcześniej. Taki spokojny poranek tylko dla siebie jest dla mnie najlepszym sposobem na początek dnia.
  • Codziennie poświęcałam czas na modlitwę i tego typu duchowe rozmyślania.
  • Codziennie robiłam sobie studium osobiste lub czytałam w Pismie Świętym (albo jedno i drugie).
  • Dwa razy w tygodniu chodziłam do służby (wolontariat).
  • Dwa razy w tygodniu studiowałam z Dzibusami (za wyjątkiem jednego tygodnia kiedy to studiowałam z nimi raz).
  • 17 razy bawiłam się z Dzibusami (naprawdę bawiłam się, a nie tylko organizowałam im zabawę!🤣), częściej z Dzibuską, bo z nią spędzam więcej czasu.
  • 9 razy czytałam Dzibusom.
  • Ćwiczyłam 3 razy w tygodniu (minimum 20 minut).
  • 23 razy brałam suplementy diety.
  • Wypróbowałam 2 nowe przepisy (zupy).
  • 14 razy poszłam na czas spać (u mnie to jest między 22.00 – 22.30).
  • Przeciętnie spałam 7 godzin.
  • 5 razy pracowałam nad Projektem Miesiąca (zrobienie porządku w filmach i zdjęciach rodzinnych na laptopie).
  • Napisałam 4 nowe posty na ten blog.
  • Odświeżyłam 4 stare posty na ten blog (to jest drugi, stały Projekt Miesiąca).
  • 31 razy wrzuciłam mini post na FB
  • 29 razy wrzuciłam mini post na IG
Z czego najbardziej się cieszę?

Najbardziej cieszę się, że udało mi się osiągnąć wiele z moich celów i że przez cały miesiąc byłam zmobilizowana, zmotywowana oraz w miarę zdyscyplinowana.

Co nowego zauważyłam?

Zauważyłam, że momenty odpoczynku i “nicnierobienia” były rzadkością. Szkoda, ale z drugiej strony bardziej je doceniałam i bardziej się z nich cieszyłam.

Na początku miesiąca narzuciłam siebie za duże tempo, za dużo naraz chciałam (oczywiście podświadomie wiedziałam, że tak jest, ale się oszukiwałam😂). Przez to już po pierwszym tygodniu byłam zmęczona. Musiałam skorygować swój sposób myślenia i dopasować lub przenieść kilka spraw na kolejne tygodnie (np. zamiast pracować nad Projektem Miesiąca 2 razy w tygodniu, robiłam to raz).

Co muszę zmienić? Nad czym muszę popracować?
  • Pragnę jeszcze więcej czasu poświęcać dzieciom, częściej się z nimi bawić i częściej im czytać. A co najważniejsze chcę całkowicie skupiać się na nich i na tym, co robimy w tych momentach, być w pełni obecną.
  • Chciałabym częściej chodzić do służby (wolontariat). Będę pracować nad tym, by poświęcać na to czas 3 razy w tygodniu.
  • Chciałabym na czas zaczynać pracę nad nowym postem na bloga, by uniknąć niepotrzebnego stresu (tak jak teraz😂).
  • Chcę nauczyć się na czas chodzić spać, tak by bez problemu zaczynać kolejny dzień wcześniej i mieć dużo energii w ciągu dnia.
Co było najprzyjemniejsze ?

Najprzyjemniejsze były:

  • Przylot 2 zaprzyjaźnionych sióstr z Polski – Oli i Agnieszki, z którymi wspaniale spędziliśmy 5 dni!💕
  • Wypad do Amsterdamu z Olą i Agnieszką.
  • Weekend z bratem mojego męża, jego żoną i ich dziećmi u nas.
  • Zwiedzanie Betel w Emmen całą rodzinką.
  • Ladies Night z moimi przyjaciółkami u mnie.
  • Kawkowanie u mojej bff Gosi💓
Jak się czuję po 1szym tak intensywnym miesiącu? Moje odczucia i obserwacje.

Przede wszystkim szukam balansu. Ten 1szy miesiąc pokazał mi, że naprawdę nie da się zrobić wszystkiego (jakbym tego nie wiedziała – duh!😂).

Zauważyłam, że moje sukcesy i każde małe osiągnięcia dają mi dużo satysfakcji i “powera” do dalszego działania.

Było mi też bardzo miło kiedy kilka osób sprawiło mi komplement, będąc pod wrażeniem mojego nowego podejścia do planów i celów na ten rok i tego, że w ogóle nad nimi pracuję. Oczywiście nie rozmawiam o tym ze wszystkimi, tylko z osobami otwartymi na rozwój osobisty.

I niestety prawdą jest, że jeśli chcemy coś osiągnąć, to po prostu musimy pracować🤣. Relaks przy filmie lub dobrej książce jest teraz dla mnie nagrodą za to, co robiłam w ciągu dnia.

Jakie mam cele na luty?
  • Będę nadal szukać balansu między pracowaniem nad sobą i moimi celami, a odpowiednią ilością odpoczynku.
  • Będę więcej czasu i uwagi poświęcała Dzibusom.
  • Powoli zwiększę mój udział w służbie (wolontariat).
  • Zacznę nowy Projekt Miesiąca – będzie nim zrobienie porządków w moich 2 skrzynkach mailowych (to będzie dużo pracy, bo od lat panuje tam chaos😲).
  • Będę pracowała nad pisaniem postów na czas.
  • Napiszę 4 nowe posty na bloga
  • Odświeżę 4 stare posty na bloga
  • Będę kontynuować te zwyczaje, które z sukcesem wprowadziłam w styczniu i które sprawiają mi radość i satysfakcję.

Mam nadzieję, że ten post podsumowujący styczeń posłuży Wam za swego rodzaju motywację. Jak widzicie nie udało mi się zrobić wszystkiego, co bym chciała. I nie rozpaczam z tego powodu. Jestem za to zadowolona z moich małych sukcesów. One dodatkowo mnie motywują.

Przesłanie miesiąca: nie musi być perfekcyjnie, niech będzie po prostu (bardzo) dobrze🤣.

A jak Wam minął ten 1szy miesiąc 2018r.? Jesteście zadowoleni? Co dalej?

Mocno Was pozdrawiam, Linda👍😁💪

Pin It on Pinterest