Witajcie!

W tym poście napiszę o mojej porannej i wieczornej pielęgnacji cery. Jest ona minimalistyczna, prosta i naturalna, a ponadto nieco zaskakująca. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury.

Poranne niemycie twarzy kosmetykami – o co chodzi?

Pod koniec 2016 roku natknęłam się w kilku różnych miejscach na You Tube i w jakimś kobiecym piśmie na informację o bardzo naturalnym sposobie pielęgnacji cery. Chodzi o mycie twarzy z rana tylko samą wodą bez użycia kosmetyków. Byłam w szoku i pomyślałam: jak można dobrze umyć twarz nie używając żadnych kosmetyków? O tym, że większość popularnych kosmetyków zawiera szkodliwe chemikalia wiedziałam już od dawna. Dlatego od dłuższego czasu używam bardziej naturalne, częstokroć wegańskie produkty. Jednak w przypadku nie mycia twarzy żadnymi kosmetykami chodzi o to, by nie naruszać naturalnej bariery ochronnej wytwarzanej przez naszą skórę oraz by używać wytwarzane przez nią sebum jako naturalny kosmetyk ochronny i nawilżający. Tak mnie ten tematy zdziwił i zainteresował, że zaczęłam szukać więcej filmików osób, które opowiadały o swoich doświadczeniach z tą metodą. Okazuje się, że wiele kobiet i mężczyzn wyleczyło w ten sposób swoją twarz/szyję z ogromnych problemów skórnych np. chronicznego trądziku, na który nic już nie pomagało!

Oczywiście jak to ja, postanowiłam wypróbować ten naturalny sposób “mycia/ niemycia” twarzy z rana, bo lubię tego typu eksperymenty.

Poranna pielęgnacja twarzy

Jeśli chodzi o moją poranną pielęgnację cery, to nie mam zbyt wiele do napisania. Jest ona bardzo szybka i prosta. Myję twarz letnią/ciepłą wodą i delikatnie ją masuję jednocześnie rozprowadzając wytworzone w nocy przez moją skórę sebum, tak jak olejek. Delikatnie wycieram twarz ręcznikiem. Koniec🤣. Jak widać jest to bardzo szybka i prosta poranna rutyna. Samo mycie zębów zabiera mi więcej czasu.

Jeśli noszę w danym dniu makijaż, nakładam go bezpośrednio na taką “gołą” skórę. Czasami nałożę jakiś krem czy olejek, ale jest to rzadkością. Zazwyczaj moja skóra wyprodukowała w nocy wystarczającą ilość sebum (zwłaszcza jeśli dodatkowo na noc nałożyłam jakiś krem czy olejek) i ono służy mi za krem. A co z wieczorną pielęgnacją twarzy?

Wieczorną pielęgnacja twarzy

Ponieważ przez większość dni w tygodniu noszę makijaż (co też bardzo lubię), wiedziałam, że wieczorne mycie twarzy samą wodą dla mnie odpada. Jednak mogą sobie na to pozwolić osoby nie noszące makijażu.

Chciałam jednak by również moja wieczorna pielęgnacja była jak najbardziej naturalna i dość minimalna. Wróciłam więc do mojego sprawdzonego sposoby zmywania makijażu, który od czasu do czasu porzucam, kiedy mam ochotę korzystać z jakiegoś wegańskiego kosmetyku do demakijażu. Chodzi oczywiście o olej kokosowy.

Olej kokosowy

Jeżeli należycie do osób, które jeszcze nie używają oleju kokosowego w swojej pielęgnacji twarzy, ciała i włosów (jak to możliwe? 🤣), to serdecznie zapraszam Was do jego wypróbowania. Nie będę się rozpisywać na temat jego cudownych właściwości, bo już chyba “milion” postów na ten temat napisano. Jeśli ten temat Was interesuje, zachęcam do poszukania dodatkowych informacji w Internecie.
Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, to ja używam biologiczny olej kokosowy (taki sam, jakiego używam w kuchni🤣👍). Stosuję go do zmywania makijażu twarzy i oczu oraz czasami jako kremu do twarzy na noc (a czasem nawet na dzień).

Jak zmywam makijaż olejem kokosowym

Około 1 łyżeczkę oleju kokosowego rozsmarowuję w dłoniach (latem jest on płyny, więc jest trochę babraniny🤣) i bezpośrednio nakładam go na twarz i szyję. Masuję je delikatne według uznania. Delikatnie masuję też powieki i rzęsy. Po kilku chwilach makijaż jest już zupełnie zrujnowany😁. Wszystko wycieram delikatną, bawełnianą ściereczką/ ręczniczkiem namoczoną w dość ciepłej (nie gorącej) wodzie. Powtarzam to kilka razy, ewentualnie czasami dodając do ściereczki delikatne, naturalne mydełko czy żel do twarzy. Taką ściereczkę/ ręczniczek zmieniam codziennie. Moje ściereczki kupiłam na dziale dziecięcym w H&M online – to te, którymi wyciera się buźki niemowlakom.

Na noc najchętniej nakładam masło shea, olejek arganowy, olej kokosowy albo jakiś dobry krem, a czasami nie nakładam niczego. Nie używam kremu pod oczy, bo jestem leniwa😂. To tyle.

I raz w tygodniu robię sobie naturalny peeling.

Czy to działa?

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu poranne niemycie twarzy kosmetykami w ogóle nie odbiło się negatywnie na mojej cerze. Nic nie zmieniło się na niekorzyść, wręcz przeciwnie. Nie mam większej ilości zaskórników czy pryszczy, nie mam żadnych nowych zaczerwienienień czy przesuszonej skóry. Jeśli pojawiają się u mnie nowe zaskórniki czy pryszcze, ZAWSZE jest to wynikiem spożycia za dużej ilości tłuszczu. Po tym jak wygląda moja twarz możecie od razu zgadnąć czy obżerałam się moimi ulubionymi awokado, humusem czy masłem orzechowym🤣. Tego nie jestem w stanie ukryć.

Zauważyłam, że poranne ograniczenie kosmetyków oraz używanie bardziej naturalnych produktów dobrze wpływa na ogólny stan mojej skóry. Jest ona bardziej promienna i po prostu zdrowiej wygląda. Oczywiście nie zauważyłam żadnej drastycznej różnicy, ponieważ też nie miałam większych problemów skórnych.

Być może jesteście zdegustowani takim podejściem do pielęgnacji twarzy, albo przynajmniej bardzo zdziwieni. Jeśli tak, to rozumiem. Ja też przepadam za kosmetykami i chętnie ich używam. Tyle, że teraz w mniejszej ilości. Moja roczna przygoda z minimalistyczną pielęgnacją twarzy pokazała mi, że można odrzucić przekazywane nam standardy, uprościć pielęgnację, zaoszczędzić mnóstwo czasu i pieniędzy oraz nadal cieszyć się ładną, zdrową cerą. I ja się na to piszę👍. A Was zachęcam do zrobienia tego, co Wam osobiście odpowiada najbardziej.

Pozdrawiam, Linda💜😁👍

Pin It on Pinterest