Witajcie! Pamiętacie jak w poście “Plany, cele i postanowienia na 2018r.” napisałam, że jednym z moich postanowień jest odświeżenie moich starszych postów, które pisałam bez polskiej czcionki i do których straciłam zdjęcia?🤣 Poniżej znajdziecie kolejny z takich odświeżonych postów. Jeśli jeszcze nigdy go nie czytaliście, serdecznie zapraszam Was do lektury.

Post sprzed 2 lat nadal aktualny?

Zapraszam na ten post sprzed 2 lat. Mimo upływu czasu jest on nadal bardzo aktualny, bo właśnie w zeszły piątek dzieci w naszej szkole – w tym Dzibusy – miały zakończenie roku. Przed nami więc 6 tygodni wakacji. Jak myślałam na ich temat 2 lata temu? Co myślę teraz? Czy coś się zmieniło? Zobaczmy!

Mam 6 tygodni urlopu! Brzmi fajnie, prawda? Trochę to przesada z mojej strony, ale pozwólcie, że wytłumaczę o co chodzi.

Nastawienie

Zastanawiałam się nad tym, jak mogę zapewnić Misiakowi, a co za tym idzie, również Misiaczce, fajne 6 tygodni lata. Tyle trwają wakacje w Holandii, które oficjalnie zaczęły się 25 lipca. W zeszłym roku, przyznaję szczerze, nie bardzo mi sie chciało być kreatywną supermamą. Trochę się starałam, ale wiem, że mogło być lepiej. A wszystko przez to, że nie zmieniłam swego NASTAWIENIA.

Specjalny projekt

W tym roku postanowiłam podejść do tych wakacji jak do specjalnego projektu (ci, którzy mnie znają, wiedzą, że kocham projekty wszelkiej maści 🤣). Po prostu postanowiłam każdego dnia robić kilka fajnych rzeczy z dziećmi, czy to na dworze, czy w domu. I próbować się tym cieszyć, nawet jeśli wolałabym w tym czasie robić coś innego. W tym wszystkim chodzi mi o nie. Chcę by miały miłe wakacje. I nie będę już zrzucać winy na złą pogodę, jeśli taką mieć będziemy, że niby to przez nią nie mogę nic fajnego robić z Dzibusami. Bo to jest oczywiście wymówka 😋.

Dziennik Wakacyjny

Postanowiłam też założyć specjalny zeszyt, który nazwałam “Dziennik Wakacyjny … i … 2016 “. Tam codziennie opisuję dziaciom, co dziś fajnego robiliśmy i wklejam ich ewentualne rysunki czy inne pamiątki. Oczywiście robię to dopiero od kilku dni, ale mam nadzieję, że nie przerwę tego wakacyjnego dziennikowania 😁. Tym bardziej, że sprawia mi ono wielką frajdę!

Jest jeszcze coś, na co wpadłam 3 dni temu. Postanowiłam traktować te 6 tygodni jak i mój własny urlop. Czy ktoś, kto nie pracuje zawodowo, jak ja, potrzebuje urlopu? Yyyyyy, Tak!😂

Jak się ma dużo obowiązków, to się urlopu potrzebuje. Jeśli są jeszcze jakieś osoby wątpiące w to czy bycie żoną, mamą i Panią domu 24/7 kwalifikuje się do kategorii PRACA, mogą w tej chwili przestać wątpić i po prostu przyjąć jako pewne, że tak właśnie jest. Tzn., jeśli chce się robić to wszystko DOBRZE. A ja chcę 🤣.

Urlop w dom(k)u kempingowym?

Jednak w jakim sensie mam 6 tygodni urlopu? Pomyślałam, że mogę traktować nasz dom jako taki duży domek kempingowy, gdzie spędzamy razem długie wakacje. Oczywiście na urlopie w takim domku też czasem trzeba sprzątnąć czy ugotować, ale głównie chodzi o relaks i miłe spędzanie czasu. Pomyślałam, że takie podejście pomoże mi bardziej skupiać się na przyjemnościach dzieci i naszych niż na obowiązkach, które przecież i tak zabierają wystarczająco dużo czasu. Choć robię to dopiero 2 dni zauważyłam, że już jestem bardziej zrelaksowana i nie przejmuję się za dużo. Jak tylko czuję, że ogarnia mnie stres, bo to czy tamto muszę jeszcze zrobić, myślę sobie : “Spokojnie, przecież ja jestem na urlopie 😁 “. Oczywiście i tak każdego dnia poświęcam czas na małe sprzątanko i inne niezbędne rzeczy oraz gotowanie. Jednak robię to w mniejszym wymiarze. A kiedy moje obowiązki na ten dzień mam za sobą, nie myślę więcej o tym, co bym jeszcze musiała zrobić. Jutro też jest dzień. “Przecież jestem na urlopie !” “

“Przecież jestem na urlopie!” 2018

Przeczytanie tego tekstu po dwóch latach dobrze mi zrobiło. Przypomniałam sobie jak ważne jest nastawienie. Wiele z tych myśli pomaga mi na nowo ustalić co jest tak naprawdę ważne TERAZ. Tego lata chcę jeszcze bardziej skupić się na dzieciach i na moim mężu. Pisałam o tym więcej w moim poście podsumowującym czerwiec. Oznacza to jednak, że na te 6 tygodni muszę zrezygnować z innych rzeczy, które również lubię robić. Trudno. Powrócę do nich po wakacjach. “First things first”.

Dziennik Wakacyjny 2018

Podobnie jak 2 lata temu znów zaczęłam prowadzić dla Dzibusów “Dziennik Wakacyjny“. Regularnie razem nad nim siadamy i coś tam wklejamy. Dzibus ma już 7 lat, więc nawet sam potrafi coś napisać, np. datę, jaki to dzień, tytuł jakiegoś wydarzenia 👍.

W międzyczasie zostało nam 5 tygodni wolnego i bardzo się na nie cieszę. Bedzie się dużo działo i zapowiada się ciekawe lato w gronie rodziny.

A ja będę pracować nad tym, by się relaksować– jak to brzmi🤣! W końcu “Przecież jestem na urlopie!”

A jakie Wy macie plany na te wakacje? Jakie chcecie mieć nastawienie? Jak podchodzicie do tego tematu? Dajcie znać. Mocno Was pozdrawiam, Linda.

Pin It on Pinterest