Dzisiaj przedstawiam post podsumowujący SIERPIEŃ. Czy udało mi się osiągnąć moje cele na ten miesiąc? Co było trudne, łatwe, sprawiło satysfakcję? Zobaczmy!

Jak wiecie postawiłam sobie nowe cele na ten rok. Pisałam więcej na ten temat w poście: “Plany, cele, postanowienia na 2018 rok. Czy można je zrealizować? Dlaczego zmieniłam swoje podejście?” Obiecałam co miesiąc pisać podsumowanie i szczerze dzielić się z Wami moimi doświadczeniami, sukcesami lub ich brakiem. Dziś wrzucam 8my z serii 12tu tego typu postów. Pierwszy post podsumowujący styczeń możecie przeczytać tutaj, drugi o lutym znajdziecie tutaj, trzeci o marcu tutaj, czwarty o kwietniu tutaj, piąty o maju tutaj, szósty o czerwcu tutaj, siódmy o lipcu tutaj.

Co udało mi się osiągnąć w sierpniu?

  • 21 razy wstawałam wcześniej, by mieć czas na mój Miracle Morning. Zazwyczaj było to 30-45 minut wcześniej. Jednak ze względu na urlop nie udało mi się robić tak każdego poranka – wolałam sobie dłużej pospać😋.
  • 29 razypoświęciłam czas na moją poranną modlitwę.
  • 17 razy znalazłam chwilę na studium osobiste lub czytanie urywka Pisma Świętego.
  • Ze względu na urlop byłam tylko 3 razy w służbie (wolontariat).
  • Dwa razy w tygodniu (10 razy) uczyłam Dzibusy z Biblii.
  • 14 razy naprawdę bawiłam się z Dzibusami🤣. Dodatkowo całą rodziną odkryliśmy bardzo popularną w Holandii grę Rummikub i się w niej “zakochaliśmy”💙.
  • 7 razy czytałam Dzibusom.
  • 16 razy ćwiczyłam (przeciętnie 30 minut).
  • 11 razy brałam suplementy diety
  • 9 razy poszłam na czas spać (u mnie to jest koło 22.00).
  • Przeciętnie spałam 6,94 h (lepiej niż w poprzednim miesiącu).
  • Napisałam 3 nowe posty (niestety za mało…)
  • 11 razy pracowałam nad Projektem MiesiącaVakantieboek dla Dzibusów, czyli ich Dziennik Wakacyjny, gdzie opisywałam co się działo każdego dnia wakacji.
Co było najprzyjemniejsze?
Nowe Pismo Święte

Największą przyjemnością sierpnia, a właściwie kilku ostatnich lat było wydanie w języku polskim Pisma Świętego w zrewidowanym przekładzie Nowego Świata! Nasza radość nie znała granic, kiedy na 14tu kongresach w Polsce w tym samym momencie ogłoszono wydanie tej Biblii. Czekaliśmy na nią od 2013 roku i warto było. Ten przekład jest niesamowity, a czytanie go jest dużo łatwiejsze i jeszcze przyjemniejsze. Zapraszam do sprawdzenia go sobie za darmo na naszej stronie www.jw.org

Kongres “Bądź odważny!”

Cieszę się również bardzo, że mogłam być 1 dzień na Kongresie pod hasłem “Bądź odważny!” we Wrocławiu. My mieliśmy to Zgromadzenie już miesiąc wcześniej, ale miło było powtórzyć sobie program i zobaczyć się ze znajomymi sprzed lat.

Urlop w Polsce

Zdecydowanie jedną z głównych i najważniejszych przyjemności sierpnia był nasz urlop w Polsce. I choć nie był to żaden prawdziwy urlop, tylko wizyta u moich rodziców, to naprawdę świetnie spędziliśmy czas i wspaniale odpoczęliśmy. Moi rodzice rozpieszczają nas za każdym razem kiedy u nich jesteśmy. Widzieliśmy się z rodziną i przyjaciółmi. Dwa razy jedliśmy w naszej ulubionej restauracji w Pałacu Brunów. Mieliśmy piękną pogodę. Robiliśmy z Dzibusami różne fajne rzeczy. A do tego mieliśmy dom 3 dni tylko dla siebie kiedy moi rodzice byli na Kongresie we Wrocławiu. Odkryliśmy też świetną knajpkę w Jeleniej Górze: Kukutu Cafe. Napisałam o niej nawet krótki post. Świetne miejsce.

Nasza 12,5 Rocznica Ślubu

Kolejnym wspaniałym wydarzeniem, które sprawiło mi mnóstwo radości było nasze przyjęcie z okazji naszej 12,5 Rocznicy Ślubu. Napisałam cały post na temat tego wyjątkowego dla nas dnia, więc możecie przeczytać o nim tutaj.

Co było wyzwaniem?

W tym miesiącu szczególnym wyzwaniem było trzymanie się mojej normalnej rutyny i pracowanie nad moimi celami. Długi urlop – jak dla mnie prawie 3 tygodnie (mini urlop z Gosią na Texel, potem 12 dni w Polsce, potem przygotowania do naszego przyjęcia i samo przyjęcie), wyrwał mnie z mojej rutyny prawie całkowicie.

Będąc na urlopie nie wstawałam na czas, by mieć te minimum 30 minut dla siebie, nie chodziłam do służby, mniej czytałam Dzibusom (ale za to dużo się z nimi bawiłam).

Urlopowe rozleniwienie

Przez to urlopowe rozleniwienie nie pracowałam w ogóle nad moimi większymi projektami. Nie pracowałam też zbytnio nad blogiem. Jedyne co zrobiłam poza niezbędnym minimum to praca nad małym Projektem Miesiąca, czyli Dziennikiem Wakacyjnym dla Dzibusów.

Jakoś nie umiem się jeszcze w pełni zrelaksować i wmówić sobie, że mogę bezkarnie niczego nie robić, bo przecież jestem nas urlopie🤣😂. Czas najwyższy się tego nauczyć!

Czy Wy też tak macie?

A jeśli chodzi o próbowanie nowych rzeczy, to jedyne co udało mi się zrobić nowego, to wypróbować przepis na Daal z czerwonej soczewicy. Przynajmniej był dobry, więc polecam!😂

Co planuję na wrzesień?

Poza trzymaniem się mojej standardowej rutyny, co samo w sobie wymaga sporo pracy i samodyscypliny, mam zamiar zrobić ciut więcej.

Planuję:

  • Odświeżyć 4 stare posty, do których straciłam zdjęcia i które pisałam jeszcze bez polskiej czcionki.
  • Rygorystycznie trzymać się chodzenia na czas spać – ok 22.00h.
  • Trzymać się wczesnego wstawiania i powoli iść w kierunku 5.00 rano😏.
  • Na przestrzeni 4 tygodni września przyzwyczaić mój organizm do nowego schematu snu, tak bym od października mogła przejść na Polyphasic Sleep (sen wielofazowy) w systemie “siesta” (więcej na ten temat znajdziecie na You Tube i na różnych blogach).
  • Pracować nad Projektem Miesiąca: regularnie wrzucać na Marktplaats (tutejszy odpowiednik Allegro) ogłoszenia o sprzedaży różnych rzeczy, których chcę się pozbyć.

Mam nadzieję, że moje plany nie są zbyt ambitne i rzeczywiście uda mi się je zrealizować. Napewno mam zamiar nad nimi pracować.

I Wam życzę tego samego – wspaniałego, produktywnego i pełnego miłych chwil WRZEŚNIA.

Pozdrawiam, Linda.

Pin It on Pinterest