Dzisiaj przedstawiam post podsumowujący WRZESIEŃ. Czy udało mi się osiągnąć moje cele na ten miesiąc? Co było trudne, łatwe, sprawiło satysfakcję? Zobaczmy!

Jak wiecie postawiłam sobie nowe cele na ten rok. Pisałam więcej na ten temat w poście: “Plany, cele, postanowienia na 2018 rok. Czy można je zrealizować? Dlaczego zmieniłam swoje podejście?” Obiecałam co miesiąc pisać podsumowanie i szczerze dzielić się z Wami moimi doświadczeniami, sukcesami lub ich brakiem. Dziś wrzucam 9ty z serii 12tu tego typu postów. Pierwszy post podsumowujący styczeń możecie przeczytać tutaj, drugi o lutym znajdziecie tutaj, trzeci o marcu tutaj, czwarty o kwietniu tutaj, piąty o maju tutaj, szósty o czerwcu tutaj, siódmy o lipcu tutaj, ósmy o sierpniu tutaj.

Co udało mi się osiągnąć we wrześniu?

  • 30 razy (przez cały miesiąc!😁) wstawałam wcześniej, by mieć czas na mój Miracle Morning.
  • 30 razy poświęciłam czas na moją poranną modlitwę.
  • 30 razy znalazłam chwilę na studium osobiste lub czytanie urywka Pisma Świętego.
  • 9 razy byłam w służbie (wolontariat).
  • Dwa razy w tygodniu (8 razy) uczyłam Dzibusy z Biblii.
  • 15 razy naprawdę bawiłam się z Dzibusami🤣.
  • 13 razy czytałam Dzibusom.
  • 14 razy ćwiczyłam (przeciętnie 30 minut).
  • 30 razy brałam suplementy diety (to się jeszcze nigdy wcześniej nie udało!😁)
  • 26 razy poszłam na czas spać (u mnie to jest koło 22.00; to jest również wielkie osiągnięcie dla mnie)
  • Przeciętnie spałam 6,27 h (tym razem taki właśnie miałam zamiar).
  • Napisałam 6 nowych postów (super!)
  • Odświeżyłam 2 starsze posty.
  • 6 razy pracowałam nad Projektami Miesiąca – tym razem były to plany związane z naszym przyszłym urlopem oraz umieszczanie ogłoszeń na Marktplaats.
Co było najprzyjemniejsze?

Kilka rzeczy:

  • Wycieczka rodzinna do Efteling – pisałam o niej w poście “Migawka#12: rodzinny wypad do Efteling – najpiękniejszego parku atrakcji w Holandii“.
  • Przyjazd mojej mamy na kilka dni😁.
  • Wypad do Ikei całą rodzinką (mini zakupy do kuchni+obiad). Przepadam za Ikeą😂.
  • Pomaganie mojej kochanej przyjaciółce Gosi przy poremontowym sprzątaniu (napracowałam się i bardzo się cieszę, że mogłam pomóc mojej bff).
  • Ugoszczenie 7 osób z naszego zboru na 2 obiadach. Miłe, ciekawe rozmowy, fajna atmosfera i dobre jedzonko – super!
  • Spontaniczne odwiedziny mojej przyjaciółki Laetitii, wspólny obiad i cały wieczór razem.
  • Wyjazd do Niemiec w odwiedziny do kuzyna mojego męża (plus zakupy w tamtejszym DM🤣).
Co było wyzwaniem?

Największym wyzwaniem było wprowadzenie i trzymanie się nowej rutyny po sierpniowym lenistwie, urlopowaniu i ogólnym “rozmemłaniu”😂. Jednak udało się! I bardzo się z tego cieszę!

Nowa rutyna polegała na wczesnym chodzeniu spać (koło 22.00), wczesnym wstawaniu oraz na robieniu sobie 20-25 minutowej drzemki o tej samej porze każdego dnia.

Co nowego wypróbowałam?

Wprowadziłem w życie Polyphasic Sleep (Sen Wielofazowy) w formie Everyman 1 (więcej na temat Polyphasic Sleep możecie znaleźć na You Tube i w Internecie). Dowiedziałam się o istnieniu Snu Wielofazowego, na czym on polega oraz o różnych jego formach pod koniec sierpnia. Postanowiłam wypróbować najbardziej do mnie pasującą formę tej metody we wrześniu i dać sobie cały miesiąc na przystosowanie się do niej.

Na czym polega Everyman 1 w Polyphasic Sleep?

Forma Everyman 1 polega na tym, że w nocy śpimy 6 h, a w ciągu dnia robimy sobie 20-25 minutową drzemkę. Oba okresy snu (nocny i dzienny) muszą zawsze zaczynać się i kończyć w tym samym czasie. W ten sposób po kilku tygodniach organizm powinien być w pełni przyzwyczajony do tego schematu snu, dobrze funkcjonować i nie odczuwać już nadmiernego zmęczenia towarzyszącego okresowi adaptacji. Okres adaptacji trwa około 6 tygodni.

Ja po 4 tygodniach wciąż jestem w fazie przyzwyczajanie się do nowego schematu snu. I nie jest to łatwe, a czasami jest wręcz bardzo ciężkie. Jednak nie poddaję się, bo jestem bardzo ciekawa korzyści jakie daje Sen Wielofazowy. Mam nadzieję, że po 6 tygodniach mój organizm będzie w pełni przyzwyczajony do nowego schematu snu.

Na czym polega moja nowa rutyna?

Moja nowa rutyna polega na tym, że chodzę spać koło 22.00 (najchętniej przed) i wstaję o 4.30. Przez pierwsze 3 tygodnie września powoli przyzwyczajałam organizm do wcześniejszego wstawiania zaczynając od 6.20 i systematycznie zmniejszając ilość snu i wstając wcześniej. Od ostatniego tygodnia września wstawałam o 4.30. Przez cały wrzesień robiłam sobie drzemkę dokładnie od 14.00 do 14.25. Jeśli nie mogłam zdrzemnąć się w tym czasie, rezygnowałam z niej całkowicie. Jest to lepsze dla procesu adaptacji niż przesuwanie drzemki na inną godzinę. Dzień bez drzemki zdarzył mi się tylko 3 razy i były to ekstra męczące dni.

Niełatwy eksperyment

Moja nowa rutyna zaczyna się od wczesnego wstawania. Wczesne wstawanie daje mi więcej czasu – nawet do 3 h – czasu tylko dla siebie, na którym mi bardzo zależy. Chciałabym, by ta nowa rutyna zagościła u mnie na stałe. Trzymanie się jej nie jest jednak łatwe. Dlatego daję sobie dłuższy okres czasu, by w pełni ją wypróbować i nacieszyć się korzyściami z niej wypływającymi. Najchętniej stosowałabym ja do końca roku (minimum), a potem zobaczyła czy kontynuować Sen Wielofazowy również w 2019 roku.

Lubię wszelkie ciekawe eksperymenty i korzyści jakie one dają. Nie mogą być one jednak zbyt trudne, bo to odbiera radość z całego procesu eksperymentowania.

Jakie korzyści dało mi stosowanie nowej metody?

Oto korzyści jakich doświadczyłam odtąd trzymam się mojej niej rutyny:

  • mam 3 godziny czasu dla siebie z rana
  • mam czas ma codzienną dłuższą modlitwę połączoną z rozmyślaniem (pierwsza rzecz jaką robię na początku każdego dnia)
  • mam czas na codzienne studium osobiste lub czytanie Pisma Świętego, w tym na wiele projektów związanych z tym, o czym aktualnie w nim czytam (bardzo to lubię!)
  • mam więcej czasu na pisanie postów na blogu oraz na powolne, ale sukcesywne odświeżanie moich starych wpisów
  • mam więcej czasu na promowanie moich postów na Social Media
  • mam więcej czasu na czytanie ciekawych książek przydatnych w rozwoju osobistym (choć w tym miesiącu nie robiłam tego tak często jak bym chciała)
  • mam czas na spokojne, budujące i kreatywne rozpoczęcie każdego dnia
  • mam możliwość zaplanowania każdego dnia jeszcze przed jego rozpoczęciem
Co jeszcze nowego zrobiłam we wrześniu?

Wypróbowałam 2 nowe przepisy z Lidla – jeden okazał się beznadziejny, drugi okazał się być sukcesem (zapiekanka z makaronem, warzywami i orzechami). Na stałe dołącza on do mojego skromnego arsenału pysznych przepisów🤣.

Co planuję na październik?

Znów będzie się u nas dużo działo. Planuję:

  • cieszenie się wizytą mojej mamy, która zaczęła się pod koniec września😁
  • wypad do Amsterdamu z mamą😄
  • romantyczny weekend w Brukseli z moim mężem z okazji naszej 12,5 Rocznicy Ślubu 💜💜 (pisałam o zwyczaju świętowania 12,5 Rocznicy w tym poście)
  • mini remont salonu, czyli odświeżenie ścian, drzwi, framug, kaloryferów – wszystko będzie białe🤣
  • pozbycie się szafy na tv i kredensu (najlepiej sprzedanie ich na Marktplaats)
  • przyjęcie u przyjaciółki
  • Przyjęcie Wymiankowe dla sióstr z polskiego zboru u mnie
  • weekendową wizytę kuzyna mojego męża i jego rodziny
  • pomoc przy cateringu na Sali Królestwa podczas szkoły dla strasznych (×4)
  • tydzień ferii jesiennych z Dzibusami
  • jakiś fajny wypad (lub 2) z Dzibusami podczas ferii

Jak widać będzie się dużo działo. Będą przyjemności i odpoczynek, ale też i dużo pracy… Nie powiem, że mam ochotę na ten remont i bajzel jaki on ze sobą niesie… Jednak zdecydowanie mam wielką ochotę na jego rezultaty😂😆, więc czas się spiąć i działać!

A Wy co planujecie na październik? Bedzie się dużo działo? Macie jakieś wolne? Dajcie znać!

Mocno Was pozdrawiam, Linda😁💜.

Pin It on Pinterest