W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami pewną moją obserwacją dotyczącą Metody Małych Kroczków. Jestem też bardzo ciekawa jak Wy się na nią zapatrujecie…

Mały remont

Aktualnie jesteśmy w trakcie małego remontu salonu, kuchni i hallu. Nie jest on tak duży jak bym chciała, ale to zostawiliśmy sobie na za 2 lata. Tym razem chodziło tylko o odświeżenie ścian, sufitów, drzwi, framug, kaloryferów oraz wymianę zniszczonych listew podłogowych.

Nasz podział prac

Jak zawsze podzieliliśmy się z mężem zadaniami wg konceptu, który w naszym wypadku od lat działa najlepiej. On robi trudne rzeczy wymagające większych pokładów sił fizycznych. Ja zajmuję się kosmetyką czyli wszystkimi detalami. A to z tego tytułu, że jestem dokładniejsza🤣 i do tego za dużo we mnie perfekcjonizmu (z którym czasami walczę, a czasami wykorzystuję go dla naszego pożytku😂🤣). Wiem, że jeśli sama czegoś nie zrobię tak jak bym chciała – i w ramach moich skromnych możliwości – to później będzie mnie to denerwować. To nie znaczy, że mój mąż jest niedokładny. On jest bardzo dokładny, i skrupulatny, i rzeczowy… w dziedzinach nad którymi mu zależy (np. jego praca czy pomoc w zborze). Niestety remonty nie mieszczą się w tych kategoriach🤣🙈. Już się z tym pogodziłam i wiem jaki system najlepiej u nas działa.

A w praktyce…

I stąd następująca sytuacja: mój mąż jest gotowy z malowaniem ścian i sufitów już od 2 tygodni. A ja mam jeszcze caaaaaaałą stertę pracy przed sobą😂. A to dlatego, że prace kosmetyczne kosztują więcej czasu, jestem bardzo dokładna (w granicach rozsądku oczywiście) i poświęcam na te prace tylko od 1 do 3 godzin dziennie 4-5 razy w tygodniu.

Metoda Małych Kroczków

I tu przechodzę do sedna tego postu! Cały ten remont uświadomił mi jeszcze dokładniej potęgę Metody Małych Kroczków! Oczywiście wszyscy wiemy, że aby osiągnąć jakiś cel trzeba nad nim pracować regularnie i systematycznie. Sama widziałam tego przykłady w moim życiu już wielokrotnie. Z natury jestem jednak osoba, która woli zrobić dużo naraz zamiast się rozdrabniać. Może dlatego, że mam wtedy uczucie, że po zrobieniu konkretnej rzeczy rzeczywiście coś osiągnęłam, skończyłam duży projekt. Ponadto przy takim rozdrabnianiu się szybciej się nudzę i jestem zmęczona całym procesem.

Korzyści ze stosowania tej metody

Jednak ta sytuacja z remontem pokazała mi jeszcze dokładniej potęgę Metody Małych Kroczków. Pracując w wyżej wymieniony sposób udało mi się już naprawdę sporo zrobić. Pomalowałam framugi okien w kuchni i salonie (pędzlem, bo podoba mi się ten efekt- co oczywiście zajęło 2 razy tyle czasu😂🤣), pomalowałam 3 drzwi i pomalowałam stare oraz położyłam nowe listwy podłogowe w kuchni. Niby nie tak dużo, ale jednak dużo. Choć mam jeszcze dużo pracy przed sobą, o dziwo nie jestem nią zniechęcona. A to dlatego, że wiem, że korzystając z tej metody powolutku dojdę do celu. I potem będę bardzo zadowolona z rezultatów 😁.

Tak więc choć nie lubię dzielenia sobie pracy na kawałki, muszę przyznać, że często jest to jedyny naprawdę skuteczny sposób na osiągnięcie wyznaczonych sobie celów. Myślę, że spróbuję częściej stosować Metodę Małych Kroczków również w innych dziedzinach życia.

A Wy? Jak to wygląda u Was? Dajcie znać.

Mocno Was pozdrawiam, Linda😁

Pin It on Pinterest