Dzisiaj przedstawiam post podsumowujący PAŹDZIERNIK. Czy udało mi się osiągnąć moje cele na ten miesiąc? Co było trudne, łatwe, sprawiło satysfakcję? Zobaczmy!

Jak wiecie postawiłam sobie nowe cele na ten rok. Pisałam więcej na ten temat w poście: “Plany, cele, postanowienia na 2018 rok. Czy można je zrealizować? Dlaczego zmieniłam swoje podejście?” Obiecałam co miesiąc pisać podsumowanie i szczerze dzielić się z Wami moimi doświadczeniami, sukcesami lub ich brakiem. Dziś wrzucam 10ty z serii 12tu tego typu postów. Pierwszy post podsumowujący styczeń możecie przeczytać tutaj, drugi o lutym znajdziecie tutaj, trzeci o marcu tutaj, czwarty o kwietniu tutaj, piąty o maju tutaj, szósty o czerwcu tutaj, siódmy o lipcu tutaj, ósmy o sierpniu tutaj, dziewiąty o wrześniu tutaj.

Co udało mi się w październiku?

  • 30 razy wstawałam wcześniej, by mieć czas na mój Miracle Morning.
  • 25 razy wstałam o 4:30.
  • 29 razy poświęciłam czas na moją poranną modlitwę.
  • 28 razy znalazłam chwilę na studium osobiste lub czytanie urywka Pisma Świętego.
  • 4 razy byłam w służbie (wolontariat) – razem z Dzibuską byłyśmy chore 😢.
  • Dwa razy w tygodniu (8 razy) uczyłam Dzibusy z Biblii.
  • 9 razy bawiłam się z Dzibusami.
  • 10 razy czytałam Dzibusom.
  • 7 razy ćwiczyłam (przeciętnie 20-30 minut; poraz 1szy od bardzo dawna zrobiłam sobie 2 tygodnie przerwy od ćwiczeń ze względu na remont).
  • 12 razy brałam suplementy diety.
  • 28 razy robiłam sobie drzemkę od 14.00 do 14.25.
  • 10 razy poszłam na czas spać (u mnie to jest koło 22.00; za mało😟).
  • Przeciętnie spałam 5,89 h (miało być 6h czyli prawie dobrze).
  • Napisałam 5 nowych postów (super!).
  • 15 razy pracowałam nad Projektem Miesiąca (tym razem był to remont salonu).
Co było najprzyjemniejsze?

Do najprzyjemniejszych wydarzeń października należały:

  • Wycieczka do Amsterdamu z moją mamą i wspaniale spędzony tam czas, pełen pięknych wrażeń i miłych momentów razem (03.10.18):

– wizyta w Rijksmuseum (Muzeum Narodowym)

– spływ kanałami Amsterdamu

– mini koncert muzyki klasycznej przed muzeum

– długi spacer po pięknym starym mieście

– pyszne wegańskie jedzenie

– wspaniała pogoda

  • Weekend z moim mężem w Brukseli z okazji naszej 12,5 Rocznicy Ślubu ❤❤ (05-07.10.18):

relaks razem❤

– wygodny, duży pokój w hotelu w prezencie rocznicowym od siostry mojego męża

– przepyszne jedzenie (dla mnie wegańskie), w tym 3 obiady i 2 luksusowe śniadania (dlaczego nie można najeść się na zapas?🤣🙈)

spacer po mieście we dwójkę

zwiedzanie różnych ciekawych miejsc Brukseli z naszym osobistym przewodnikiem – Petrą 😁

– piękna pogoda (do 24•C!)

– wspaniała atmosfera i ciekawe rozmowy

– nowe ciuszki i dodatki do naszych kolekcji

– przepyszny wegański poczęstunek

  • Przyjęcie Wymiankowe u mnie (28.10.18.):

– miła atmosfera i ciekawe rozmowy

– udana wymiana ubrań, kosmetyków i dodatków; każda z nas znalazła coś dla siebie

– dobre jedzonko (głównie wegańskie)

– możliwość lepszego poznania zaproszonych przeze mnie sióstr, które były u mnie poraz 1szy

Najważniejszy projekt października

Zupełnie spontanicznie zdecydowaliśmy we wrześniu, że zrobimy remont salonu i kuchni (pomysł podsunięty mi przez Gosię😁). Chodziło nam o odświeżenie sufitu, ścian, framug, drzwi i kaloryferów poprzez pomalowania wszystkiego na biało (kuchnię na szaro) oraz o wymianę listew podłogowych w kuchni. To był i nadal jest ciągnący się projekt, ale nie przeszkadza mi to. Najważniejsze jest już zrobione, salon i kuchnia wyglądają bardzo ładnie.

W trakcie remontu salonu postanowiłam, że chcę jeszcze odświeżyć nasz hall, który bardzo tego potrzebuje. Tę część prac zostawiam sobie na listopad/grudzień.

Jestem bardzo zadowolona z tego projektu, choć wymaga on dużo pracy i pochłania trochę czasu. Mój mąż zrobił swoją część prac i jest gotowy, ale ja mam jeszcze bardzo dużo roboty, bo prace wykończeniowe zabierają dużo więcej czasu. O dziwo jednak nie przeszkadza mi to ani mnie nie denerwuje.

Oczywiście wolałabym, by było już po wszystkim, ale mimo wszystko cieszę się całym tym procesem. Widzę powolne postępy i sprawiają mi one radość, a to co robię ma sens😁.

Więcej na temat tego remontu napisałam w poprzednim poście pt.”Potęga Metody Małych Kroczków“.

“Nowe” meble i dodatki w salonie

Ogromnie cieszy mnie też to, że zupełnie niespodziewanie udało nam się kupić w Kringloop (sklep z rzeczami z drugiej ręki) piękny zestaw mebli z Ikei: 3 osobową sofę, fotel i pufę. A wszystko dzięki mojej bff Gosi, która je wypatrzyła. Dodatkowo kupiłam od Gosi piękną, starą szafkę pod Tv z lat 60tych! W ten sposób wspieram jej biznes i mam prawdziwy “eye catcher” w salonie – to jest teraz mój ulubiony mebel! Kupiłam też nowe półki na zdjęcia z Ikei, nowe zasłony z Ikei, nowe poszewki na poduszki dekoracyjne z H&M Home oraz wymieniłam zdjęcia w ramkach. To wszystko sprawiło, że salon całkowicie zmienił wygląd! Jedyne co zostało ze starego wystroju to lampy, 2 stoły (stolik do kawy pomalowałam ponownie na biało), krzesła jadalniane, ramki na zdjęcia, dodatkowy składany stół z Ikei, którego używamy kiedy mamy gości i fotel, którego z czasem się pozbędę. Mam zamiar wymienić też te pozostałe rzeczy, ale wszystko w swoim czasie.

Co nowego zrobiłam? Czego się nauczyłam?

Przy remoncie nauczyłam się kłaść listwy podłogowe, czego jeszcze wcześniej nie robiłam.

Pierwszy raz zamówiłam coś ze strony iHerb – naturalne kosmetyki i suplementy diety.

Wypróbowałam też nowy przepis na tofurnik jagodowy, który mi totalnie nie wyszedł😂🤣.

A co z wrześniową rutyną?

W dużym stopniu nadal kontynuuję moją wrześniową rutynę. Wciąż wstaję o 4.30, by z rana mieć dużo czasu tylko dla siebie. Musiałam jednak kilka razy zrezygnować z tego wczesnego wstawania kiedy byliśmy w Brukseli oraz kiedy byłam chora. W październiku totalnie zawaliłam wczesne chodzenie spać i branie suplementów diety. Byłam dużo mniej zdyscyplinowana niż we wrześniu. Spałam przeciętnie prawie 6 h, czyli zgodnie z planem.

Nie zrezygnowałam z mojej rutyny i nadal mam zamiar się jej trzymać.

Co planuję na listopad?

W listopadzie planuję:

  • Kontynuowanie mojej stałej rutyny zaczynając dzień o 4.30 + robiąc sobie drzemkę od 14.00 do 14.25.
  • Dokończenie remontu w salonie (pomalowania kaloryferów i powieszenie nowych lamp).
  • Rozpoczęcie remontu w hallu.
  • Pomóc przy cateringu na Sali Królestwa podczas szkolenia dla starszych.
  • Wypad do Eindhoven z przyjaciółką na Boekenbeurs (targi książki), małe zakupy oraz obiad w naszej ulubionej wegańskiej restauracji.
  • Wypad z moją bff Gosią na jeden dzień do Rotterdamu.
  • Udział w Zgromadzeniu Obwodowym w Swifterbant razem z moją rodzinką.

Mam nadzieję, że listopad będzie udany i pełen miłych momentów. Wiem, że będę musiała ciężko pracować przy remoncie hallu. Jednak już cieszę się na jego rezultaty. Ogromnie cieszę się też na ucztę duchową na naszym Zgromadzeniu Obwodowym. Jestem bardzo ciekawa jego programu.

Mam też zamiar bardziej skupić się na stawianiu sobie realnych celów, na zwolnieniu i cieszeniu się procesem zamiast gonić do następnego projektu.

Jestem Nieperfekcyjna i pragnę jeszcze bardziej to zaakceptować, bardziej cieszyć się swoją innością i wyjątkowością zamiast wyrzucać sobie to, czego nie potrafię zrobić tak jak bym chciała.

A Ty jakie masz plany na listopad? Daj znać!

Mocno Cię pozdrawiam, Linda😁

Pin It on Pinterest