Dzisiaj przedstawiam post podsumowujący LISTOPAD. Czy udało mi się osiągnąć moje cele na ten miesiąc? Co było trudne, łatwe, sprawiło satysfakcję? Zobaczmy!

Jak wiecie postawiłam sobie nowe cele na ten rok. Pisałam więcej na ten temat w poście: “Plany, cele, postanowienia na 2018 rok. Czy można je zrealizować? Dlaczego zmieniłam swoje podejście?” Obiecałam co miesiąc pisać podsumowanie i szczerze dzielić się z Wami moimi doświadczeniami, sukcesami lub ich brakiem. Dziś wrzucam 11ty z serii 12tu tego typu postów. Pierwszy post podsumowujący styczeń możecie przeczytać tutaj, drugi o lutym znajdziecie tutaj, trzeci o marcu tutaj, czwarty o kwietniu tutaj, piąty o maju tutaj, szósty o czerwcu tutaj, siódmy o lipcu tutaj, ósmy o sierpniu tutaj, dziewiąty o wrześniu tutaj, dziesiąty o październiku tutaj.

Co udało mi się osiągnąć w listopadzie?

  • 29 razy wstawałam wcześniej, by mieć czas na mój Miracle Morning.
  • 18 razy wstałam o 4:30, 6 razy o 5.30, 4 razy ok 6.30.
  • 29 razy poświęciłam czas na moją poranną modlitwę.
  • 23 razy znalazłam chwilę na studium osobiste lub czytanie urywka Pisma Świętego.
  • 8 razy byłam w służbie (wolontariat).
  • 2 razy pomagałam na Sali Królestwa przy cateringu (wolontariat).
  • 9 razy uczyłam Dzibusy z Biblii.
  • 13 razy bawiłam się z Dzibusami.
  • 12 razy czytałam Dzibusom.
  • 14 razy ćwiczyłam (przeciętnie 20-30 minut)
  • 22 razy brałam suplementy diety.
  • 22 razy robiłam sobie drzemkę.
  • 11 razy poszłam na czas spać (u mnie to jest koło 22.00; wciąż za mało😟).
  • Przeciętnie spałam 5,95 h (miało być 6h czyli prawie dobrze).
  • Napisałam 5 nowych postów (super!).
  • 10 razy pracowałam nad Projektem Miesiąca (nadal jest to remont).
Co było najprzyjemniejsze? Najciekawsze?
Zgromadzenie Obwodowe w Swifterbant

To było coś wspaniałego! Miło i budująco spędziliśmy czas ma zgromadzeniu pod tytułem: “Bądź śmiały!“.

Odkąd mój mąż został asystentem nadzorcy zgromadzenia, musi być praktycznie cały czas za kulisami. To oznacza, że w trakcie programu ja siedzę sama z Dzibusami. Dlatego od początku zdecydowaliśmy, że będziemy jeździć na każde zgromadzenie podwójnie, tak by niczego nie utracić z programu. Na takie drugie zgromadzenie pojechaliśmy bez dzieci 1/12. I na spokojnie delektowaliśmy się pięknym duchowym programem. Dodatkowo zapoznaliśmy się z miłym polskim małżeństwem z innego zboru 😁.

Sprzątanie Sali Zgromadzeń

Pomaganie przy sprzątaniu Sali Zgromadzeń w przeddzień naszego zgromadzenia było bardzo miłe. Spotkaliśmy się z wieloma znajomymi braćmi i siostrami, w tym z polskich zborów i grup. Zapoznałam się też z kilkoma nowymi przemiłymi osobami. Poza pracą były też ciekawe rozmowy i pyszny poczęstunek (nawet 2 wegańskie ciasta!).

Catering na Sali Królestwa

Dwa razy miałam przywilej pomagać jako wolontariuszka przy cateringu na Sali Królestwa podczas szkolenia dla strasznych. Cieszę się, że mogłam dać coś od siebie i trochę pomóc. Lubię tego typu miłe i budujące teoretyczne wydarzenia😁.

Wycieczka do Rotterdamu z Gosią

Wycieczka z Gosią do Rotterdamu była bardzo fajna. Miło spędziłyśmy czas na zwiedzaniu 4 wystaw w muzeum KunstHal. Osobiście najbardziej podobała mi się wystawa portretów najlepszych, najbardziej znanych lub najbardziej obiecujących surferów świata. Te piękne zdjęcia robił Stephan Vanfleteren.

Poza muzeum zwiedziłyśmy też znany w Rotterdamie Foodhall, gdzie delektowałyśmy się różnymi pysznościami – w moim przypadku wegańskimi. Ja zjadłam przepyszne, pikantne, indonezyjskie jedzonko na obiad. A na deser w innym miejscu miałam 3 rodzaje wegańskich kokosanek – pycha! – i do tego przepyszne cappuccino z mlekiem kokosowym – też pycha!

Na koniec naszej wycieczki poszłyśmy jeszcze na mini shopping w centrum Rotterdamu.

Wypad do Eindhoven z Laetitią

Udało nam się spontanicznie wybrać się z Laetitią na kilka godzin do Eindhoven. Byłyśmy krótko na targach książki (Boekenfestijn), ale niczego poza kolorowankami dla Dzibusów nie kupiłam. Książek to tam nie brakowało, ale akurat tego, co mnie interesuje nie mieli (Minimalizm, Wegańska kuchnia, Simple Living, Kreatywne Życie, itd.). Trudno. Potem zajrzałyśmy do 2,3 sklepów. Na koniec wybrałyśmy się do naszej ulubionej restauracji z wegańskimi opcjami “Happiness Kitchen“. Tam miałyśmy wspaniałą ucztę i bardzo miło spędziłyśmy czas.

Odwiedziny u przyjaciół i rodziny

Bardzo było nam miło, że aż 3 różne rodziny zaprosiły nas do siebie w odwiedziny na pyszny poczęstunek. Lubię takie chwile kiedy można lepiej się poznać albo zacieśniać już istniejące więzi z bliskimi nam osobami❤😁.

Nowy telefon

Ponieważ już wkrótce kończy mi się mój abonament telefoniczny, mogłam już teraz wybrać sobie nowy abonament z nowym telefonem. Od dawna wiedziałam, że będzie to Samsung Galaxy S9. Mój mąż ma ten sam model, więc wiedziałam czego się spodziewać. Ponieważ robię bardzo dużo zdjęć, potrzebuję dobrego aparatu fotograficznego i dużo miejsca na telefonie. Mój Samsung Galaxy S7 sprawdził się wspaniale, ale 32 GB + 16 GB na karcie to dla mnie za mało🤣. S9 ma 64 GB pamięci – zobaczymy czy to wystarczy😂. Ponadto telefonu używam też do blogowania, obróbki zdjęć na bloga i Instagram, do reszty Social Media i wszelkich innych “niezbędnych” spraw.

“Big Magic” Elizabeth Gilbert

Skończyłam czytanie świetnej książki Elizabeth Gilbert “Big Magic” (polski tytuł o dziwo to “Wielka Magia”😉) o kreatywnym życiu. Książka ta bardzo mi się spodobała i zainspirowała. Autorka świetnie, lekko i z humorem opowiada o tym, co to oznacza prowadzić kreatywne życie i z czym się ono wiąże. Polecam wszystkim zainteresowanym (tak jak pisałam w zeszłym miesiącu są tam pewne fragmenty, z którymi się nie zgadzam, ale to jest oczywiście sprawa indywidualna).

Co planuję na grudzień?

Na grudzień planuję przede wszystkim RESET. Co pod tym rozumiem? Przede wszystkim chcę wprowadzić pewne zmiany, które pomogą mi przywrócić trochę spokoju umysłu i odpocząć.

Na Instagramie wstawiłam taką informację dotyczącą tego resetu:

“Kto czasem zagląda na mojego bloga wie, że prawie pół roku temu zrobiłam sobie miesiąc bez Social Media (…) Kilka tygodni temu doszłam do wniosku, że znów czuję się trochę przytłoczona nadmiarem bodźców do mnie docierających i kilkoma innymi rzeczami. Stwierdziłam, że dobrze mi zrobi kolejny miesiąc bez Social Media – wypadło na grudzień😁. Myślę, że taki mentalny odpoczynek pomoże mi poukładać moje myśli i uczucia przed nowym rokiem. Chcę dobrze zastanowić się nad tym czego bym od niego chciała, co muszę zmienić, nad czym pragnę się skupić, co trzeba będzie wyrzucić.
Ten miesiąc będzie mi służyć do zresetowania samej siebie. Stąd RESET.

Czego nie będę robić? Co będę nadal robić?

  • Nie będę zaglądać na Instagram, Facebook, Tumblr.
  • Nie będę czytać FF.
  • Będę zaglądać na You Tube jako źródło informacji, podobnie jak Google, ale w dużo mniejszym wymiarze.
  • Informacje o nowych postach będę wrzucać na Social Media automatycznie, bez zaglądania na nie (mam taką opcję na blogu).
  • Na Instagramie będę od czasu do czasu wrzucać coś na Stories (jeśli będę odczuwać taką potrzebę), ale bez zaglądania na swój czy inne profile.

To napewno będzie swego rodzaju wyzwaniem, zwłaszcza przez 1szych kilka dni. Jednak wiem, że dobrze mi to zrobi, bo już tego raz doświadczyłam”.

Tak więc RESET to mój główny plan na grudzień. Jest jeszcze kilka innych rzeczy, którymi będę się zajmować, ale wszystko będzie się kręcić wokół

zwolnienia tempa, mentalnego odpoczynku i czasu z moją rodzinką.

I jeśli Wam też potrzeba takiego resetu, zachęcam Was do przemyślenia Waszych możliwości i wybrania najlepszej dla Was wersji. I życzę Wam wspaniałego grudnia. To ostatni miesiąc tego roku! Niech będzie wyjątkowy.

Mocno Was pozdrawiam, Linda😁❤

Pin It on Pinterest