Przed Wami 1szy z mini serii 4 postów w formie Dziennika z mojego Grudniowego Resetu. Każdego dnia na bieżąco spisywałam moje obserwacje, co robiłam, czego nie robiłam, jak się czułam. Zapraszam do lektury.

Dzień 1: 1/12/2018 Sobota

Pierwszy dzień grudnia zaczęłam bardzo miło. Byliśmy dziś poraz drugi na Zgromadzeniu Obwodowym w Swifterbant. Tym razem bez Dzibusków, które zostały z babcią. Mogliśmy skupić się na wspaniałym programie duchowym. Poznaliśmy też bardzo miłe polskie małżeństwo z innego zboru. Z Agnieszką znałam się wcześniej na Instagramie, ale nigdy nie wiedziałyśmy się live. To ona mnie poznała i zagadała. Bardzo fajnie się nam rozmawiało i planujemy spotkać się z nimi w przyszłym roku.

W domku mieliśmy spokojny, relaksujący wieczór przy świecach. Wycałowałam się troszkę z Dzibusami, których nie widziałam od wczoraj🧡. Jutro mamy za to cały dzień dla siebie.

Było mi trudno nie zajrzeć dziś na Instagram. Wrzuciłam tylko kilka zdjęć na Stories, tak jak obiecałam, ale bez zaglądania na IG sam w sobie. Widać jak jestem przyzwyczajona do wpadania tam kilkanaście razy na dzień. Ciekawe kiedy nie będę czuła potrzeby sprawdzania Social Media?…

Dzień 2: 2/12/2018 Niedziela

Dzisiaj miałam wspaniały dzień! Zgodnie z naszymi planami nie ruszaliśmy się z domu i bardzo leniwie spędzaliśmy czas. Ponieważ prawie cały dzień padało, Dzibusy mogły tylko przez chwilę pobawić się z tatą na dworze. Za to w domu miały mnóstwo dobrej zabawy. M.in. skończyłam z Dzibuską pracę nad jej domkiem dla lalek i przeprowadziłyśmy go z salonu do jej pokoju. W 3kę układaliśmy też ich nowe puzzle, a wieczorem im poczytałam. Mogły też oglądać jedną bajkę na Netflixie kiedy zajmowałam się ich włosami (ich włosy, a zwłaszcza te Dzibuski wymagają sporo pielęgnacji).

Oczywiście nie obyło się bez obowiązków domowych, bo ja po prostu nie umiem siedzieć i niczego nie robić jeśli wiem, że trzeba co nieco ogarnąć😂. Jednak nie przesadziłam – były tylko 2 prania, zmiana pościeli u dzieci i wieczorne prasowanie przy “Elementary”😁.

Miałam też czas tylko dla siebie. A to jest najważniejsze w tym całym resecie. Przeczytałam kilka interesujących mnie artykułów o korzyściach głodówek. I zaczęłam czytać nową książkę, tym razem powieść Kristin Hannah poleconą mi przez przyjaciółkę, pt.”Summer Island“. Zaczęła się ciekawie, zobaczymy co będzie dalej.

Kolejnym aspektem mojego resetu jest wysypianie się. Dziś w nocy spałam 9 godzin – nie pamiętam kiedy spałam tak długo! Obudziłam się po 6ciu godzinach snu, bo do tego jest przyzwyczajone moje ciało. Stwierdziłam jednak, że skoro ten miesiąc poświęcam własnej “regeneracji”, to spokojnie mogę sobie pospać dłużej. Tym bardziej, że wczorajszy dzień był dość intensywny.

Zauważyłam, że chęć sięgania po telefon i sprawdzania Social Media była dziś już odrobinę mniejsza. Bardzo miła niespodzianka.

Dzień 3: 3/12/2018 Poniedziałek

Dzisiaj miałam kolejny spokojny, choć bardzo pracowity dzień w domu. Miałam w planach malowanie naszych drzwi wejściowych i zajęło mi ono kilka godzin. W przerwach na schnięcie farby sprzątałam w domu. Odpoczęłam dopiero po odebraniu Dzibusków ze szkoły, a ten odpoczynek polegał na układaniu z nimi puzzli😂 – akurat to lubię bardzo.

Dopiero wieczorem siadłam z herbatką i moim Bullet Journal, by słuchając Vivaldiego❤ zrobić moje podsumowanie zeszłego tygodnia. I napisać te kilka słów dla Was.

Przy malowaniu drzwi najpierw słuchałam/oglądałam ciekawe filmiki o głodówkach zdrowotnych i korzyściach jakie one dają. A po jakimś czasie zmusiłam się do wyłączenia wszystkiego i do pracowania w zupełnej ciszy. Nie jest to dla mnie łatwe, bo najchętniej słucham muzyki lub oglądam coś na You Tube przy tego typu zajęciach. Jednak za namową mojego męża staram się teraz regularnie wprowadzać momenty całkowitej ciszy, co bardzo dobrze na nie wpływa.

Dzień 4: 4/12/2018 Wtorek

Dziś byłam bardzo zajęta przez 1szą połowę dnia. Byłam z Dzibusem u lekarza. Potem kontynuowałam malowanie naszych drzwi wejściowych. I trochę też posprzątałam w domu. Po przyjściu Dzibusków ze szkoły miałam wolne. Był to czas na zabawę z nimi, spokojne pogaduchy, obiad rodzinny, poczytanie im przed snem. Miałam też chwilkę na czytanie powieści, którą pożyczyłam od przyjaciółki. Spisałam też w moim Bullet Journal podsumowanie listopada. Jest mi ono też potrzebne do kolejnego postu. Wieczór zakończyliśmy oglądając trochę “Avatara” – trochę, bo film trwał do 23.30, a ja po 22.00 poszłam spać🤣. Odpoczynek jest dla mnie bardzo ważną częścią tego resetu.

Dzień 5: 5/12/2018 Środa

Dziś miałam kolejny miły dzień. Z rana po odprowadzeniu Dzibusów do szkoły zrobiłam małe zakupy w naszym nowym pięknym Jumbo (bardzo się cieszę, że mamy teraz tak blisko ten supermarket). Postanowiłam rozpieścić się na dwa sposoby: kupiłam sobie pyszny, droższy chleb😂 oraz 2 bukiety róż (białe i różowe). Róże kosztowały tylko 5€ za 2 bukiety! Przepadam za kwiatami, więc regularnie staram się mieć coś świeżego w domu.

Potem od razu zabrałam się za dokończenie malowania drzwi wejściowych. Dodatkowo przetarłam drzwi do wc papierem ściernym i przygotowałam je do malowania na przyszły tydzień.

Po południu przyszła do mnie moja kochana kuzynka z córeczką w odwiedziny. Nasze dzieci fajnie bawiły się na górze, a my mogłyśmy sobie dużo pogadać i nadrobić trochę zaległości. To było moje dzisiejsze leniuchowanie 😁.

Potem pobawiłam się troszkę z Dzibusami, zrobiłam sobie 30 minutową drzemkę, ugotowałam obiad, zjedliśmy, poczytałam dzieciom przed pójściem spać.

A teraz mam chwilę dla siebie. Słucham delikatnej muzyki, mam zapalone świece pachnące, kwiaty cieszą oko, dzieci śpią i zaraz zacznę pracę nad nowym postem na jutro.

Coraz mniej ciągnie mnie do Social Media. Na You Tube spędziłam dziś tylko ok 20 minut przy myciu naczyń. Przy pracach remontowych słuchałam sobie Dziejów Apostolskich.

Są postępy❤😁

Dzień 6: 6/12/2018 Czwartek

Dziś miałam bardzo intensywny dzień. Jedyny odpoczynek na jaki sobie pozwoliłam był z rana, bo spałam do ósmej. To był błąd. Trzeba było wstać kiedy obudziłam się o 6.00 zupełnie wyspana. Miałabym cały ranek dla siebie. Chciałam jednak dodatkowo wypocząć w ramach słuchania mojego ciała. Najwyraźniej źle go słuchałam, bo przez następne 2 godziny wcale dobrze nie spałam i ciągle się kręciłam 🤣. Lekcja na przyszłość: wstaję kiedy jestem wyspana.

Cały ranek i popołudnie zarezerwowaliśmy dla Dzibusów. One miały dzisiaj wolne ze szkoły, więc zrobiliśmy im niespodziankę i zabraliśmy je na świetny duży park zabaw w Eindhoven. Niestety mimo, że nie padało, było za mokro, więc długo tam nie zabawiliśmy. Potem na lunch i mini zakupy (też dla dzieci) pojechaliśmy do pobliskiej Ikei. Dzibusy bardzo lubią Ikeę- to po mamusi🤣. Na koniec pojechaliśmy do świetnego krytego placu zabaw w naszym mieście. Nasze dzieci przepadają za tym miejscem. Niestety ze względu na cenę rzadko je tam zabieramy (7,50€ od dziecka), ale dzisiaj był dzień dla nich😁❤.

Po powrocie do domu miałam trochę czasu dla siebie, jednak nie mogłam odpocząć, bo musiałam dokończyć mój post dla Was. Tak się kończy odkładanie wszystkiego na później….Muszę to zmienić!!!!!🤨

Wieczorem mieliśmy budujące zebranie, więc znów byliśmy poza domem. Na jutro po południu i wieczorem zaplanowałam więcej odpoczynku.

Dzień 7: 7/12/2018 Piątek

Dzisiejszy dzień spędziliśmy częściowo poza domem. Dzibus był w szkole, a my w 3kę byliśmy najpierw w służbie (wolontariat), a później na zakupach w Lidlu.

Po powrocie do domu musiałam zrobić moje ćwiczenia na plecy, bo już bardzo mnie bolały. Po 20 minutach ćwiczeń od razu czułam się o niebo lepiej.

Po powrocie Dzibuska ze szkoły mieliśmy nasz tradycyjny pyszny lunch rodziny – ze świeżymi bułeczkami i preclami, oczywiście😁.

Po lunchu postudiowaliśmy chwilę z dziećmi. Ja przeczytałam Dzibusce 2 opowieści z książki “Mój zbór opowieści biblijnych“.

Nie obyło się też bez popołudniowej drzemki. Mimo prawie 8 godzin snu w nocy byłam po prostu wykończona i “walnęłam” się na sofce na 40 minut🤣. Dzieci o dziwo były bardzo grzecznie i po cichu bawiły się tuż obok. Jak widać przy tym resecie pozwalam sobie na dłuższe drzemki i dłuższe noce. I bardzo mi to odpowiada.

Po drzemce bawiłam się z Dzibusami. Tym razem znów układaliśmy puzzle. Najbardziej zaangażowana w tę zabawę byłam ja!😂 Kocham puzzle! Wieczorem dokończyłam te, których nie udało nam się ułożyć przed obiadem.

Przy myciu naczyń oglądałam kilka ciekawych filmików na You Tube na jednym z moich ulubionych kanałów: Amy Tv. Polecam.

Po obiedzie (w Holandii jemy obiad wieczorem) dzieci poszły spać, mój mąż poszedł pograć w football z przyjaciółmi, a ja mam właśnie teraz czas dla siebie. I jest to wspaniałe! Słucham sobie delikatnej muzyki na pianinie, kończę to tygodniowe podsumowanie mojego RESETU, piję świeżą miętę i delektuję się spokojem. Zaraz jeszcze popiszę sobie w moim BuJo.

Podsumowując…

To są moje obserwacje z 1szych 7miu dni mojego resetu. Powoli czuję się spokojniejsza. Choć nadal mam dużo pracy, staram się też troszkę leniuchować. Powoli odzwyczajam się od Social Media. Regularnie słucham spokojnej muzyki, często instrumentalnej. Codziennie palę świece zapachowe. Znajduję czas na czytanie książek dla czystej przyjemności ich czytania. Poświęcam dużo czasu Dzibusom. Ograniczyłam oglądanie You Tube, ale może być jeszcze lepiej, wiem. Więcej śpię. Czuje się ciut lepiej. To mnie cieszy❤.

Mocno Was pozdrawiam, Linda😁

Pin It on Pinterest