Przed Wami 3ci z mini serii 4 postów w formie Dziennika z mojego Grudniowego Resetu. Każdego dnia na bieżąco spisywałam moje obserwacje, co robiłam, czego nie robiłam, jak się czułam. Zapraszam do lektury.

Dzień 15: 15/12/2018 Sobota

Dzisiaj byłam dużo poza domem, byłam zajęta i miałam sporo do zrobienia. Wszystko się jednak udało i bardzo mnie to cieszy.

Rano zawieźliśmy Dzibusy do mojej teściowej. Dzibuska jest podziębiona, więc nie mogła iść do służby.

Ja wyruszyłam do służby z żoną brata Obwodowego i jeszcze jedną pionierką z naszego zboru. Tym razem odwiedzałyśmy osoby, które już kiedyś okazały zainteresowanie tematami wiary i Bogiem. Miałyśmy nawet jedną ciekawą rozmowę. Bardzo miło spędziłyśmy razem czas😁.

Po odebraniu Dzibusków zabrałam je na małe zakupy. Tym razem Dzibuska wybrała sobie 3 małe prezenciki, bo wczoraj Dzibus dostał globus. Wybrała pluszowego, różowego jednorożca, pluszowego ptaszka w jajku i zestaw naklejek. Dzibus marudził, że on niczego nie dostaje, więc mógł wybrać sobie 1 rodzaj naklejek 🤣.

Jak to jest, że dzieci na widok czegoś nowego tak łatwo zapominają, że dopiero co dostały prezenty i tak naprawdę wcale nie są poszkodowane?😂🤣

Wieczorem mieliśmy “Gezellige Avondje” czyli Miły Wieczór. Dzibusy mogły dłużej z nami posiedzieć, były słodkości, gry i oglądanie piosenek Disneya na You Tube.

Kiedy one poszły spać my obejrzeliśmy sobie najnowszą wersję adaptacji “Mowgli” na Netflixie. Podobała się nam (mnie najbardziej podobał się głos Shere Khan podkładany przez Benedict’a Cumberbatch’a – oczywiście).

Dzień 16: 16/12/2018 Niedziela

Dziś miałam naprawdę wspaniały dzień. Pierwszy raz w tym tygodniu czułam się tak jak ja – pozytywna, pełna energii, pełna ochoty na ten dzień! Przez ostatni tydzień brakowało mi tego uczucia. Jak dobrze znów być sobą😁.

Dziś rano byliśmy na wspaniałym zebraniu. Brat Nadzorca Obwodu miał 2 wspaniałe wykłady. Przedstawił je w ciekawy sposób, a ja znów się zbudowałam.

Miałam dziś też małe Przyjęcie Wymiankowe u nas w domu. Tym razem zorganizowałam je dla sióstr z naszego zboru. Było nas 6 i bardzo miło spędziłyśmy czas. Każda z nas znalazła coś dla siebie. Ponadto przygotowałyśmy smaczny poczęstunek. Część jedzonka była wegańska, co mnie bardzo ucieszyło. Dwie z moich sióstr same zrobiły wegańskie słodkości i były one pyszne!

Po przyjęciu i kolacji z moją rodzinką, pojechałam jeszcze do mojej przyjaciółki Laetitii. Chciałam przywieźć jej resztki mojej wegańskiej sałatki i wegańskie słodkości. Laetitia bardzo się ucieszyła – my lubimy rozpieszczać się nawzajem w ten sposób. Zostałam u niej na 45 minut na herbatce i pogaduchach.

Przed chwilą pracowałam nad moim własnym “Artist of Life Workbook” wg wzoru Lavendaire. Teraz uzupełniam ten dziennik. Zaraz będę się dalej relaksować przy mojej powieści.

Zaliczam ten dzień do bardzo dobrych. Nie oglądałam You Tube, nie ciągnęło mnie do Social Media. Miło spędziłam czas.

Dzień 17: 17/12/2018 Poniedziałek

Miałam nadzieję, że moje wspaniałe wczorajsze samopoczucie utrzyma się i dzisiaj. Niestety od samego rana czułam poddenerwowanie i lęk, choć nie było ku temu żadnych powodów. Nie wiem skąd mi się to bierze, ale zdecydowanie to mi nie odpowiada…

Zdecydowałam, że zrezygnuję dziś z malowania kaloryfera w hallu, choć miałam taki plan. Po prostu nie miałam na to ochoty ani sił mentalnych. Chciałam jak najmniej stresu.

Udało mi się przygotować, a potem przećwiczyć z siostrą z naszego zboru demonstrację, którą mam jutro na zebraniu.

Podzieliłam i spakowałem resztę ubrań, które zostały mi po wczorajszym Przyjęciu Wymiankowym. Część przekażę dla innych sióstr tu w Holandii, część dla biednych, część zawiozę przyjaciółkom w Polsce. Nic się nie zmarnuje.

Udało mi się znaleźć też czas dla siebie. Z przyjemnością pracowałam nad moim nowym Bullet Journal na 2019 rok. Obejrzałam też kilka ciekawych filmików na temat prowadzenia dziennika na You Tube.

Pobawiłam się z Dzibusami i poczytałam im przed snem.

Dzień 18: 18/12/2018 Wtorek

Dziś zaplanowałam bardzo spokojny dzień. Troszkę posprzątałam. Mieliśmy też nasze Rodzinne Wielbienie. Przygotowałam się też do dzisiejszego zebrania.

Udało mi się przejrzeć wszystkie ubranka Dzibuski i odłożyć kilka dla rodziny w Polsce, a kilka do Kringloop. Podobnie zrobiłam z ubraniami Dzibusa, ale już mi czasu zabrakło, by to dokończyć. Zrobię to jutro.

W ramach resetu zrobiłam sobie też ponad godzinną drzemkę – bardzo udaną i przydatną. I nawet nie musiałam robić obiadu! Przygotowałam tylko ciasto na naleśniki, a mój mąż je potem upiekł – we wtorek zawsze mamy naleśniki na obiad.

Zebranie było budujące, a moja demonstracja z Shamą poszła nam dobrze. Tylko stresowałam się bardziej niż normalnie.

W sumie to miałam udany dzień i czułam się już troszkę lepiej jak wczoraj.

Dzień 19: 19/12/2018 Środa

Dziś nie zrobiłam bardzo dużo, ale za to się wyspałam. Spałam aż do 8.00!🤣 To jest u nas długo.

Dzibuska była dziś na kontroli u okulisty. Wszytko jest w porządku.

Po południu cała rodziną zrobiliśmy porządki w ogrodzie. Trzeba było go już w końcu przygotować na zimę, bo wyglądał strasznie😂. Dzieci fajnie nam pomagały.

Wieczorem byłam w służbie z moją przyjaciółką Laetitią. To był pierwszy raz od 2,5 roku odkąd byłam w służbie wieczorem. I było to naprawdę fajne doświadczenie. Dużo osób było w domu i miałyśmy 2 ciekawe rozmowy z Polkami.

Oglądałam dziś kilka motywujących filmików o prowadzeniu dziennika. Choć robię to od lat, byłam ciekawa kilku inspirujących pomysłów i takie też znalazłam.

Dzień 20: 20/12/2018 Czwartek

Dziś miałam bardzo dobry dzień. Dobre samopoczucie w pełni do mnie wróciło i znow czułam się “po staremu”😁.

Ranek miałam cały dla siebie. Poćwiczyłam, zrobiłam zamówienie w Empiku, napisałam kartkę z życzeniami dla mojej kochanej kuzynki i jej męża z okazji ich 15tej Rocznicy Ślubu, załatwiłam kilka drobnych spraw z mojej To Do List, uzupełnialam mój Dziennik. Jestem z siebie zadowolona.

Po południu byłam umówiona z moją przyjaciółką Gosią. Byłyśmy w służbie, kawkowałyśmy u Niej, a na koniec pojechałyśmy na zakupy do Action. Ja kupiłam już małe prezenciki dla bliskich mi osób w Polsce. A dla siebie kupiłam kilka zestawów posterów w 3 różnych rozmiarach. Są piękne! (oczywiście Gosia mi o nich powiedziała😁).

Po powrocie zrobiłam polewę na 24 muffinki, które zrobiłam dla dzieci w szkole. Dziś wieczorem wszystkie dzieci w naszej szkole były na Obiedzie Zimowym (“Winterdiner“), a rodzice przygotowali różne smakołyki.

Kiedy Dzibusy były w szkole my mieliśmy czas na obejrzenie filmu – komedii/akcji – i zjedzenie obiadu przed tv (coś czego nigdy nie robimy, bo chcemy dawać dzieciom dobry przykład😂). Trochę się ubawiliśmy i zrelaksowaliśmy. I to było fajne.

Kiedy dzieci poszły spać, a my dokończyliśmy nasz film, zrobiłam już wstępne zamówienie z Zary. Przeceny online zaczynają się tam na dniach, więc już sobie przygotowałam, co chciałabym zamówić. Zobaczymy, które z tych artykułów będą przecenione.

Teraz kończę dzień pisząc kilka słów tutaj, a za chwilę też w moim dzienniku. Jestem zadowolona. Mam wiele powodów do wdzięczności.

Dzień 21: 21/12/2018 Piątek

Kolejny bardzo udany dzień z dobrym samopoczuciem za mną! Bardzo mnie to cieszy.

Zrobiłam dziś kilka pożytecznych rzeczy i miałam też trochę czasu dla siebie.

Rano byłam na zakupach spożywczych, ale wybrałam się też do Hema – prawdziwie holenderskiego sklepu typu “Dżem, mydło i powidło”🤣. Bardzo lubię ten sklep ze względu na ich dział papierniczy. Dziś również się na nim nie zawiodłam. Wróciłam z kilkoma nowymi notesami (pięknie przecenionymi) oraz dwoma scrapbookami, których użyję jako Dzienników Wakacyjnych dla Dzibusów. Jestem bardzo zadowolona z moich zakupów.

Przyznaję się bez bicia, że jeśli chodzi o notesy, długopisy i wszelkie sprawy papiernicze, nawet nie próbuję się ograniczać tudzież wprowadzać minimalizm. Po prostu kocham to! I co pocieszające (dla mnie), ja naprawdę używam tych rzeczy😃.

Dziś mieliśmy nasz tradycyjny, pyszny, piątkowy lunch ze świeżymi bułeczkami. Po lunchu postudiowałam z Dzibusem. Dziś czytaliśmy o wdzięczności.

Potem zrobiłam sobie drzemkę, a po drzemce miałam chwilę na moje hobby – dzienniki, itd.

Po obiedzie bawiłam się z Dzibusami. Dziś zaczęliśmy wspólną pracę nad ich najnowszym Dziennikiem Wakacyjnym. Wkleiliśmy do niego kilka ich ostatnich prac, a potem Dzibus podpisał dzisiejszą datę. Ja opisałam dzisiejszy dzień.

Wieczorem miałam czas dla siebie i miło go spędziłam.

I tak minął mi kolejny, już 3ci tydzień tego grudniowego resetu. Od czwartku czuję się znów dobrze. W ogóle nie tęsknię za Social Media. Jestem ciekawa ostatniego tygodnia resetu i czy w końcu w pełni dojdę do siebie i odpocznę. Oby!

Pozdrawiam, Linda.

Pin It on Pinterest