Dzisiaj przedstawiam post podsumowujący GRUDZIEŃ. Czy udało mi się osiągnąć moje cele na ten miesiąc? Co było trudne, łatwe, sprawiło satysfakcję? Zobaczmy!

Jak wiecie postawiłam sobie nowe cele na ten rok. Pisałam więcej na ten temat w poście: “Plany, cele, postanowienia na 2018 rok. Czy można je zrealizować? Dlaczego zmieniłam swoje podejście?” Obiecałam co miesiąc pisać podsumowanie i szczerze dzielić się z Wami moimi doświadczeniami, sukcesami lub ich brakiem. Dziś wrzucam ostatni z serii 12tu tego typu postów.

Dzisiaj kończę ten rok skrupulatnego opisywania każdego miesiąca w 2018 roku. To był duży i wymagający sporej dyscypliny projekt. Została mi teraz ciekawie udokumentowana pamiątka całego roku.

Pierwszy post podsumowujący styczeń możecie przeczytać tutaj, drugi o lutym znajdziecie tutaj, trzeci o marcu tutaj, czwarty o kwietniu tutaj, piąty o maju tutaj, szósty o czerwcu tutaj, siódmy o lipcu tutaj, ósmy o sierpniu tutaj, dziewiąty o wrześniu tutaj, dziesiąty o październiku tutaj, a jedenasty o listopadzie tutaj.

Co udało mi się osiągnąć w grudniu?
  • 25 razy wstawałam wcześniej, by mieć czas na mój Miracle Morning.
  • 31 razy poświęciłam czas na moją poranną modlitwę.
  • 17 razy znalazłam chwilę na studium osobiste lub czytanie urywka Pisma Świętego.
  • 7 razy byłam w służbie (wolontariat).
  • 6 razy uczyłam Dzibusy z Biblii.
  • 14 razy bawiłam się z Dzibusami.
  • 10 razy czytałam Dzibusom.
  • 12 razy ćwiczyłam (przeciętnie 20-30 minut)
  • 25 razy brałam suplementy diety.
  • 22 razy robiłam sobie drzemkę.
  • 5 razy poszłam na czas spać (u mnie to jest koło 22.00; wciąż za mało😟).
  • Przeciętnie spałam 7,35 h – to bardzo dobrze jak na mnie!
  • Napisałam 4 nowe posty (super!).
  • 5 razy pracowałam nad Projektem Miesiąca (remont). Od 22.12. miałam drugi Projekt Miesiąca – Dziennik Wakacyjny dla Dzibusów. Uzupełnialam go prawie codziennie.

Grudniowy reset

W grudniu najbardziej skupiłam się na moim resecie. Chciałam odpocząć, dojść do siebie, nabrać sił przed nowym rokiem i zdecydować co dalej. Jakie cele postawić sobie w 2019 roku? Czego nauczył mnie 2018 rok? Co się sprawdziło, a co nie?

Okazało się, że mój reset wyglądał inaczej niż się tego spodziewałam. Odkryłam nowe rzeczy o sobie.

Nie będę opisywać w szczegółach o co chodzi, bo opisałam każdy dzień grudnia w formie Dziennika składającego się z 4 części. Jeśli chcecie przeczytać o tym jak wyglądał mój reset dzień po dniu to zapraszam do lektury tamtych kartek z Dziennika (Cześć 1, Część 2, Część 3, Część 4).

Najważniejsze momenty grudnia

Grudzień miał dla mnie kilka highlightów, momentów, które zapamiętam jako bardzo miłe. Oto one:

  • Zgromadzenie Obwodowe w Swifterbant we dwójkę z moim mężem.
  • Przyjęcie Wymiankowe z siostrami z mojego zboru u nas w domu.
  • Obsługa z naszym nowym Nadzorcą Obwodu i jego żoną – bardzo budująca.
  • Nasze rodzinne tradycje – wspólne piątkowe pyszne lunche ze świeżymi bułeczkami i preclami oraz “Gezellige Avondjes” (“Przyjemne Wieczory”).
  • 16 dni wolnego z moją rodzinką – Dzibusy miały przerwę świąteczną.
  • 10 dniowy urlop w Polsce (wizyta u moich rodziców😂).

To tyle w temacie grudnia. Tym razem nie rozpisuję się w detalach, bo od tego były w/w Dzienniki.

Plany na przyszłość

W tym momencie jestem na etapie powolnego planowania nie tylko stycznia, ale i reszty roku. Nie śpieszę się z tym, tym bardziej, że nie mam czasu😂. Jestem zajęta, bo po powrocie z Polski od razu czekał mnie bardzo intensywny tydzień. Powoli jednak tworzę dla siebie obraz tego roku.

W następnym poście zrobię krótkie podsumowanie całego roku 2018.

Pozdrawiam Was mocno, Linda😁.

Pin It on Pinterest