W dzisiejszym poście podzielę się z Wami moimi obserwacjami związanymi z głodówką leczniczą, którą zrobiłam sobie na przełomie stycznia i lutego. Nie spodziewałam się gdzie mnie ona zaprowadzi. Jesteście ciekawe?

O tym, że odpowiednio poprowadzone głodówki lecznicze są bardzo korzystne wiedziałam od dawna. W mojej rodzinie nie było to tajemnicą, czytało się książki na ten temat, a w pewnym momencie moje ciocie i moi rodzice przeprowadzali różnej długości głodówki. I to z bardzo dobrymi rezultatami.

Chcę pogłodzić

Wiedziałam więc, że kiedyś w przyszłości ja też chcę spróbować moich sił i “pogłodzić” dla zdrowia. I choć nie mam żadnych poważnych problemów zdrowotnych, mam już 38 lat i czuję, że do najmłodszych nie należę🤣🙈. Przydałoby się więc podreparować zdrówko.

Post przerywany

Ponieważ zazwyczaj nie lubię się rozdrabniać, stwierdziłam, że skoro od ponad 2,5 lat stosuję Post Przerywany (Intermitted Fasting), to powinno być mi łatwiej przestawić się na odżywianie wewnętrzne towarzyszące postowi. Zazwyczaj bez problemów poszczę od 14 do nawet 18h na dobę, z czego zazwyczaj 16h.

Jak się przygotowałam?

Przed każdą dłuższą głodówką powinno się przejść na dietę roślinną i jeść jak najwięcej lekkostrawnych posiłków. Ja od ponad 4 lat jestem na diecie roślinnej, więc to nie był dla mnie żaden problem. Przez ostatnie 2 dni przed głodówką jadłam tylko owoce i warzywa.

Jak się czułam?

O tym jak czułam się każdego dnia głodówki możecie dowiedzieć się ze Stories na moim Instagramie. Krótko zapisywałam tam moje obserwacje z danego dnia.

Podczas mojej głodówki leczniczej byłam bardzo słaba i przez większość czasu leżałam i odpoczywałam. Prowadzenie domu ograniczało się do umycia naczyń i ugotowania obiadu oraz nastawienia prania raz na kilka dni. Odprowadzałam też i odbierałam dzieci ze szkoły na zmianę z moim mężem. W drugim tygodniu głodówki miałam ciut więcej sił – ciut.

Bóle żołądka – mycie zębów

Ponieważ uparłam się, że będę codziennie myć zęby, choć oficjalnie na głodówce nie powinno się tego robić (tylko samą szczoteczką i wodą), miałam codziennie momenty kiedy bardzo bolał mnie brzuch. Dopiero po kilku dniach pokojarzyłam fakty. Najwyraźniej resztki pasty do zębów (mimo mojego bardzo dokładnego ich płukania) dostawały się do żołądka i wywoływały produkcję soków trawiennych. Żołądek “myślał”, że musi coś strawić, a tu nie było nic to stawienia. To powodowało okropne bóle brzucha (choć nie przez cały czas). Wtedy najlepiej było mi się położyć, bo w tej pozycji ból przechodził.

Kiedy po ok tygodniu przestałam myć zęby, bóle brzucha od razu mi przeszły. A kiedy później kilka razy znów je umyłam np. przed wyjściem z domu, ból od razu wracał.

Powiem szczerze, że mycie czy niemycie zębów nie robiło mi żadnej różnicy. Po prostu uczucie dyskomfortu towarzyszyło mi cały czas i cały czas miałam w buzi słono. Dlatego co rusz małymi łyczkami popijałam wodę.

Praca mózgu

Jeśli chodzi o pracę mózgu to nie była ona w żadnym stopniu utrudniona. Wręcz przeciwnie, czytanie, praca nad moimi projektami czy praca na laptopie przychodziły mi z łatwością.

Waga

W dniu rozpoczęcia głodówki ważyłam 60,4kg i miałam 25,3% tłuszczu. Po 21 dniach ważyłam 52kg, a masa tłuszczu spadła mi do 20,5%. Do mojej wagi wróciłam po około 4 tygodniach, tłuszczu wciąż mam mniej niż na początku choć też wrócił mi w dużym stopniu. Cieszę się, że wyglądam coraz lepiej, bo byłam naprawdę dużo za chuda.

Na powyższym zdjęciu jestem już po głodówce i ważę 52kg przy 170cm wzrostu.

Odpowiednie wychodzenie z głodówki

Oczywiście odpowiednie wychodzenie z głodówki jest jeszcze ważniejsze niż sama głodówka. Trzeba dokładnie wiedzieć co robić i kiedy, tak by nie zrobić sobie krzywdy. W dobrym przygotowaniu się pomogła mi książka “Lecznicza głodówkaG.Małachowa oraz oglądanie i czytanie mnóstwa osobistych relacji innych osób.

Ponieważ moja głodówka trwała 21 dni, wychodziłam z niej również przez 21 dni. I choć zdarzały mi się małe błędy, uważam, że całkiem nieźle z niej wyszłam. Dokładną relację z wychodzenia z tej głodówki (menu na każdy dzień) znajdziecie w Stories na moim Instagramie. Przez 1szy tydzień dokładnie bazowałam na Menu z książki Małachowa, później dopasowałam je pod siebie.

Myślę o jedzeniu…

W pierwszym tygodniu głodówki myślenie o jedzeniu lub jego widok wywoływały u mnie bóle żołądka, więc go unikałam. Co ciekawe, zmieniło się to od drugiego tygodnia. Zaczęłam interesować się przepisami i codziennie z rosnącą gorliwością je studiowałam. Zaczęłam przeglądać mój niewielki arsenał książek kucharskich i zaznaczać co chcę ugotować jak już wyjdę z głodówki. A im bliżej tego końca było, tym bardziej nie mogłam się doczekać tego próbowania, gotowanie i oczywiście jedzenia!😂

Moje nowe hobby!

Zastanawiałam się czy moje zainteresowanie jedzeniem i gotowaniem nie minie mi kiedy zacznę już “normalnie” jeść. Okazuje się, że jeszcze nie minęło, a jestem już 1,5 miesiąca po zakończeniu głodówki. Powiem więcej: gotowanie stało się aktualnie moim ulubionym hobby! Szok! Przedtem byłam średnią kucharką, która miała kilka zawsze dobrze wychodzących dań, ale bała się próbować nowych rzeczy i nie znała zbyt wielu podstawowych zasad dobrego gotowania.

Dzisiaj z największą chęcią próbuję nowych rzeczy i ciągle uczę się – zazwyczaj metodą prób i błędów – nowych kombinacji, trików, zasad i metod. Nie boję się, że coś mi nie wyjdzie. Jak nie wyjdzie, to trudno. Przeanalizuję gdzie był błąd i następnym razem go uniknę. I tyle. Przecież to nie jest koniec świata😆

Nowe książki kucharskie

W międzyczasie powiększyłam moją kolekcję książek kucharskich o kilka tradycyjnych z drugiej ręki – kupionych za grosze w Kringloop (od 75 centów do 3,5€ !) oraz o 6 nowych, pięknych i niezwykle inspirujących książek z wegańskimi przepisami kupionych przez Amazon (niestety nie za grosze🤣). W sumie przez te 1,5 miesiąca wypróbowałam już ponad 30 dużych i małych nowych przepisów. I najchętniej robiłabym to codziennie!

Cieszę się bardzo, że z sukcesem przeszłam moją głodówkę. Mam zamiar powtarzać ją co najmniej raz w roku. To osiągnięcie dało mi dużo satysfakcji. Potwierdziło się, że ciało może więcej niż podpowiada nam umysł.

P.S. Jeśli zauważycie, że rzadziej daje o sobie znać na blogu nie myślcie, że się obijam! Najprawdopodobniej stoję w kuchni i … gotuję!🙈😂👍💜

Mocno pozdrawiam, Linda

Pin It on Pinterest